
Opis ProduktuBudzisz się z lepkiego snu. Gdy udaje ci się wydostać z sennej pajęczyny utkanej wokół ciebie, zdajesz sobie sprawę, że okala cię Strój nurka. Twoje stopy utknęły w metalicznym obuwiu, na plecy został narzucony potężny akwalung, a do twej prawej dłoni zostało przymocowane ogromne wiertło. Gdy twoje nozdrza na dobre ockną się z marazmu, poczujesz wokół siebie niewyobrażalny smród wydzielany przez twe feromony… Jesteś w (Bio)szoku? Przyzwyczajaj się przybyszu, bo wskoczyłeś właśnie w skórę prawdziwego mutanta siejącego postrach w swym otoczeniu – w Rapture. Stałeś się Olbrzymim Tatuśkiem a w dodatku nie byle jakim. Jesteś pierwszym Big Daddy'im w historii podwodnej metropolii !
Jeszcze nie dojrzałem mentalnie, aby piastować stanowisko ojca rodziny. Za dużo we mnie egoizmu… Mogłoby się zdawać, że sequel Bioshocka serwuje nam wirtualny kurs z cyklu: „ Jak zostać dobrym tatą?”. Jeśli nie zetknąłeś się z pierwszą częścią trylogii (tak, będą trzy części) i masz blade pojęcie o czym Bioshock opowiada, a twoje skojarzenia na temat bohatera, w którego się wcielisz krążą wokół pojęć rodzinnych - tata, mama i ja! - nie wiesz jak bardzo się mylisz! Na szczęście jestem na posterunku, by zmiażdżyć fałszywe wyobrażenia i nadać im właściwy kierunek. Tylko posłuchaj…
Retrospekcja
Ten akapit dedykuję osobom niezaznajomionym z historią podwodnego miasta. Rapture (z angielska: ekstaza, zachwyt) zostało założone przez niejakiego Adrew Rayna, który zmęczony monotonią życia i brakiem perspektyw postanowił stworzyć kolebkę kultury i sztuki właśnie pod wodą z dala od trywialności, i prostoty. Rapture zostało zamieszkane przez śmietankę inteligencji, indywidualności i geniuszy.
Skumulowanie tych wybitnych jednostek w jednym miejscu z dala od poczciwych spraw godzących w ambicję człowieka, miało na celu wyzwolenie ducha, wyjście poza granicę poznania. Z czasem, gdy naukowe eksperymenty zaczęły brać górę nad ich autorami, swe złowieszcze rządy rozpoczęło… szaleństwo. Ono i wiele innych złożonych czynników doprowadziło do zniekształcenia (nieoficjalnego) ósmego cudu świata. W takich okolicznościach zjawił się Jack (twój Alter Ego), który
pozornie przez przypadek trafił prosto pod wrota podwodnego piekła…
Prototype
Wracając do drugiej odsłony… jak już wspomniałem,
wskakujesz w buty prototypowego Big Daddy'iego. Prototypowego, a więc pierwszego modelu, który po pozytywnym przejściu szeregu testów miał stać się wzorem, matrycą dla pozostałych „egzemplarzy” Tatuśków. Zapewne nie wszystkie testy zostały zaliczone pomyślnie albo możliwości Big Daddy'iego znacznie wykroczyły poza granicę kontroli (przez co okazał się zbyt potężny), gdyż
kierowany przez ciebie mutant jest niepowtarzalny w kręgu wszystkich ojczulków.
Jedną z najważniejszych różnic jest
zdolność swobodnego myślenia nie uzależniona od programowego klucza sterującego poczynaniami innych. Nie trzeba być wróżbitą, by przewidzieć jak niekorzystnym dla konstruktora jest fakt niesubordynacji maszyny, która może okazać się niebezpieczna także dla niego.
Come to Pappa!
Gwoli przypomnienia wspomnę, że głównym zadaniem tych wyrośniętych nurków jest zapewnianie ochrony małym dziewczynkom (Little Sisters), które wyposażone w specjalny szpikulec pobierają substancję Adam będącą swoistym genem umożliwiającym zmianę w łańcuchu DNA, czego skutki mogą być niewyobrażalne.
Skąd by tu pobrać Adam...Hm, już wiem!
Pamiętasz wybory moralne z pierwszej odsłony? Pomijając ich wartość (wg mnie rzekome trudne wybory przed jakimi miał stanąć gracz były elementem bełkotu marketingu), w „dwójce” przejdą pewną modyfikację. Mamy możliwość zgładzenia dzieciny a tym samym odebrania jej zmagazynowanych złóż genu bądź (tu nowość)
adoptować małą.