
Opis ProduktuSłowo „Raven” kojarzy mi się nie tylko z nickiem naszego redakcyjnego kolegi, ale także z potężnym studiem robiącym gry, które w najbliższym czasie szykuje nam dwie ciekawe produkcje. Pierwsza z nich to zapowiadany przeze mnie jakiś czas temu Wolfenstein, a teraz po zebraniu ciekawych informacji chciałbym zapowiedzieć dla Was Singularity!
Szczerze powiedziawszy, zarys fabularny gry mocno przypomniał mi o najnowszym sezonie mojego ulubionego serialu –
LOST. Zarówno w Zagubionych jak i w
Singularity dużą role będzie odgrywać czas, który jakoś nie może sobie normalnie płynąć, a non stop przeskakuje o kilkadziesiąt lat wstecz i do przodu.
Jeżeli głównym bohaterem gry akcji jest pilot… możemy być pewni, że się rozbije.
Dziwne, nie? Oczywiście, że tak! Te wszystkie niepojęte zakrzywienia w czasoprzestrzeni występują na pewnej wyspie, na której usytuowana jest zniszczona sowiecka baza wojskowa, nad którą został zestrzelony nasz bohater gry - pilot wojskowy. Można by powiedzieć, że pokierujemy losami człowieka, który wylądował na bezludnej wyspie. Zgadza się, ale problem w tym, że w przeciągu paru sekund owe spokojne ruiny kompleksu wojskowego, mogą przekształcić się w istne pole walki, a to dlatego, bo niespokojny wujek czas cofa całą wyspę w lata pięćdziesiąte, gdzie wszystko wygląda na nowe, a w miejscu leżących szkieletów pojawiają się wrogo nastawieni żołnierze. Przewalone? I to bardzo! Dlatego nic dziwnego, że głównym celem w grze jest wydostanie się z tego zmiennego jak kobieta miejsca.
Szanse na powodzenie misji byłyby minimalne gdyby nie jeden niewielki gadżecik, nazwany skrótowo
TMD (Time Machine Device). Jest to przedmiot dzięki któremu możemy poskromić czas i wykorzystać go do naszych potrzeb. Jak myślicie, czy widząc w tej grze zerwany most, szukacie innej drogi aby przedostać się na drugą stronę? To byłby absurd mając na ręku
TMD, bo wystarczy nakierować go w kierunku mostu i uruchomić maszynkę. Naszym oczom ukazuje się proces „odmładzania” i chwilę później na spokojnie możemy przejść na druga stronę, nie patrząc co krok pod nogi. Jakieś inne przykłady? Kiedy przed sobą zobaczymy jakąś zniszczoną skrzynię, albo murek, możemy dany element otoczenia przywrócić do idealnego stanu i cieszyć się osłoną przed ostrzałem.
Niestety, nie z każdym elementem wejdziemy w interakcję, ale to po części jest usprawiedliwione fabularnie… mimo wszystko jednak szkoda.
Prawda, że ciekawie zapowiada się możliwość zmiany otoczenia przez czas? Dlatego twórcy gry zapowiadają liczne zagadki logiczne, dzięki którym odetchniemy od potyczek z wrogami. Fajnie, ale co z tymi, których boli myślenie i od FPSa oczekują tylko efektownego strzelania? Spokojnie, w tych przypadkach przyda się dokładny system podpowiedzi, który nakieruje wszystkich nieogarniętych graczy.
Dziura w schodach jest równie potrzebna jak dziura w moście.
Nie ma co ukrywać, że
Singularity predysponuje do gry akcji, więc
TMD posłuży również do eksterminacji wrogów. Jego główna ofensywna cecha ma być iście podobna do
Gravity Guna z Half-Life’a 2. Czyli będziemy mieli możliwość podnosić jakieś przedmioty i ciskać nimi z ogromną siłą w przeciwników. Ofensywne zastosowanie tej broni można świetnie zobrazować na przykładzie wrogów z tarczami przeciwpancernymi. Idzie Ci taki cwaniak na Ciebie, a my aby zaoszczędzić amunicję „wyrywamy” mu tarcze i oczywiście „oddajemy” z powrotem, ale rzucając w niego z ogromną siłą.
Za pomocą
TMD pozbyć się wroga możemy również bezpośrednio, na przykład przyspieszając danego osobnika w czasie, do tego momentu aż zamieni się w popiół, albo co ciekawsze, możemy również odmłodzić wroga, który jednak nie zamieni się w bobasa, ale w zmutowanego, oślizgłego stwora, a takowa paskuda nie staje się agresywna w stosunku do gracza.
Szczerze powiedziawszy i tak najwięcej frajdy daje unikanie walki z przeciwnikami. Trzeba tylko być uważnym i wykorzystywać elementy otoczenia, które podatne są na działanie czasu. Pozwólcie, że posłużę się takim prostackim przykładem. Widzimy zawieszony na łańcuchach kontener a pod nim grupkę wrogów, co robimy? „Starzejemy” łańcuchy i tonowa niespodzianka spada na głowy niczego niespodziewających się żołnierzy.
Jestem jak najbardziej za tym, aby ciekawe pomysły ze starszych gier, powielane były w nowszych produkcjach. Pewnie tego samego zdania są twórcy z
Raven, bo zrobili bardzo podobnie wyglądające i funkcjonujące portale do tych z
Prey, dzięki którym będziemy mogli pozwiedzać daną lokacje w innej perspektywie. Można nawet powiedzieć, że to będą takie okna na lata 50. Tego typu zabieg nie ma tylko na celu przemienienia wizualnie lokacji, ale przede wszystkim z portali korzystamy aby zmienić położenie jakichś elementów w taki sposób, by nie przeszkadzały naszemu bohaterowi w przyszłości. Coś w tym stylu można było zaobserwować w grze
Cryostasis: Arktyczny Sen.
Wielbiciele gier akcji ucieszą się zapewne z informacji, że w grze będziemy musieli pokonać kilku bossów, ale na razie nie dowiedziałem się, jak mają wyglądać takie potyczki z „szefami”.
Zresztą nie wiemy także niczego o postaciach drugoplanowych i towarzyszach, ale z góry wiadomo, że sojusznicy na tej tajemniczej wyspie się znajdą… ale kim oni będą i jak trafili na wyspę… o tym nic nie wiemy.
Spadaj koleś, bo Cię… bo Cię odmłodzę!
Za to żadną tajemnicą nie jest silnik na jakim tworzona jest gra.
Unreal Engine 3, bo o nim mowa, może nie należy już do najnowszych technologii, ale ciągle daje sobie rade, tym bardziej, że w
Singularity większość czasu spędzimy w zamkniętych lokacjach. Wątpię, czy jakoś głębiej można będzie pozwiedzać dżunglę.
Powiem tak, czekam na tą grę, bo zapowiada się naprawdę ciekawie. Jak się okazuje, zabawy z czasem… nadal są „na czasie”. Jest fajny pomysł, gra ma potencjał, robi ją porządna firma… czego by tu się obawiać? Może będziemy świadkami takiego niepozornego hiciorka… ale czym ta gra się okaże? Cóż… CZAS pokaże!