
Opis ProduktuWschodni rynek rozrywki elektronicznej ciągle ewoluuje i rozwija się. Niewątpliwie tworzy się tam produkty solidne i gotowe do powszechnej dystrybucji, czego oczywiście najlepszymi przykładami są gry sygnowane marką S.T.A.L.K.E.R.. Tym razem postanowiłem przybliżyć nieco tytuł, którego aspiracje sięgają zdecydowanie dalej. Metro 2033: The Last Refuge – debiutancki projekt kijowskiego studia 4A Games – będzie czerpał co najlepsze ze sprawdzonych patentów serii poświęconej Zonie, dokładając do tego gęsty, survivalowy klimat rodem z Cryostasis. Czyżbyśmy zatem mieli do czynienia z najlepszym jak dotychczas projektem zza naszej wschodniej granicy?
Ambitne plany
Na początku zostaje nam przybliżona fabuła. W 2013 roku nastąpiła ogólnoświatowa apokalipsa, która spowodowana była wojną nuklearną. Niemal cała Ziemia ogarnięta została zniszczeniami, degradacją, chaosem. Przeżyła tylko garstka przedstawicieli gatunku ludzkiego. Na terenie obecnej Moskwy udaje się przetrwać jedynie czterdziestu tysiącom Rosjan, którzy w momencie katastrofy skryli się w podziemnych zakamarkach rozległych linii tytułowego metra. Ci przez kolejnych kilkanaście lat stworzyli dobrze prosperującą sieć kolonii (budując własne agregaty prądotwórcze, plantacje pieczarek czy... wędzarnie szczurów!), podlegających legendarnemu Polis – centralnej części podziemnych zabudowań, planującej przyszłe zjednoczenie i odbudowanie potęgi Rosji. Zaś linia fabularna gry przenosi nas dwadzieścia lat później, do roku 2033. W najdalej na północ wysuniętym punkcie stacji VDNH zanotowano nadmierną aktywność wszelkiego zmutowanego plugastwa, które zapędzało się coraz dalej w głąb stacji. Czując zbliżającą się ofensywę kreatur z piekła rodem, starszyzna wysłała naszego protagonistę – młodego mężczyznę imieniem Artem - do Polis, by poinformować centralne władze o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Przejmując kontrolę nad Artemem musimy się przygotować na wiele dramatycznych przygód, gdyż droga będzie kręta, długa i na pewno nie usłana różami...
Wychodzimy na powierzchnię!
Metro 2033: The Last Refuge sygnowany jest jako swoista symbioza pierwszoosobowego shootera, gry RPG i survival-horroru. Smakowite połączenie? Jak najbardziej! Przemierzając głównie pomieszczenia i tereny zamknięte (na powierzchnię będziemy wychodzić bardzo rzadko, gdyż niezbędny do tego jest naukowy kombinezon, chroniący przed śmiercionośnym promieniowaniem), natkniemy się na różnorakie odmiany zmutowanych psów, szczurów, małp, ludzi, a nawet gargulców i budzących wstręt pająków. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, większość czasu spędzimy w przytłaczających ciemnościach, które potęgować będą odczucia płynące z rozgrywki. Autorzy twierdzą, iż strach u gracza wywołają dzięki dobrze współgrającym ze sobą: grze świateł, mrożącej krew w żyłach oprawie dźwiękowej oraz zaskakująco szybkim i pojawiającym się znikąd przeciwnikom. Jeżeli zostanie to odpowiednio zaimplementowane w grze, może faktycznie dać efekt. W końcu – w jaki sposób przerażały nas Doom 3 czy Condemned?
Jednak Metro 2033 ma być przede wszystkim rasowym shooterem, intensywnym i pełnym akcji. Podczas rozgrywki dzierżyć powinniśmy typowo rosyjskie giwery (począwszy od pistoletów, skończywszy na granatnikach i broni snajperskiej), z epickim AK-47 na czele. W każdym momencie będziemy mogli zamontować celownik optyczny, celownik laserowy i tłumik, które zwiększą mobilność i skuteczność naszego bohatera. Nie liczcie jednak na zbyt niski poziom trudności – twórcy obiecują, że niedostatek amunicji często zapuka do naszego magazynka i trochę czasu niewątpliwie pobiegamy ze zwykłym pistoletem bądź maczetą. Ewentualnie, przy odpowiednim stanie naszego portfela, skorzystamy z usług najemników, którzy wspomogą nasze bojowe poczynania ponoć w sposób inteligentny. Skrypty sztucznej inteligencji, zarówno kompanów, jak i oponentów, mają stać na dość wysokim poziomie, by trudność przeprawy była podobna do tej w S.T.A.L.K.E.R.-ze. A jak pamiętamy, początkujący ginęli niemalże co piętnaście minut. Wracając zaś do tematu najemników, w grze pojawi się prosty i schematyczny system wydawania poleceń członkom zespołu. Tak więc przy odrobinie wprawy i chęci, otrzymujemy także taktyczną strzelankę.
Jak wygląda sytuacja z elementami RPG? Pojawi się oczywiście rozwój postaci, rozbudowa uzbrojenia oraz handel. Co ciekawe – walutą będą nie ruble, a naboje, które w okresie wzmożonej aktywności mutantów, stały się na wagę złota. Miejmy jednak nadzieję, że ceny nie będą horrendalne, gdyż naboje stanowią tu siłę zaporową. Tak jak w przypadku S.T.A.L.K.E.R.-a, na terenie metra wystąpią różnej maści organizacje i ugrupowania, często diametralnie różniące się stylem życia czy wyznawaną ideologią. Wszak spotkamy komunistów, demokratów, faszystów, autokratów, technokratów, militarystów, a nawet satanistów i kanibali! To, z jaką frakcją będziemy współpracować, zależy jedynie od własnego „widzimisię” gracza. Co więcej – wybór partnera w walce z innymi obozami spowoduje nieodwracalne zmiany w linii fabularnej, tak więc możemy liczyć na dość dużą dozę dowolności.
Za oprawę wizualną będzie odpowiadał autorski silnik 4A-Engine, który obsługiwać ma dziesiątą edycję DirectX-a. Co prawda graficznie Metro nie prezentuje się jakoś wspaniale, aczkolwiek jest to obecny standard. W dodatku mamy otrzymać dość niskie wymagania sprzętowe, umożliwiające grę nawet na starszych komputerach. O oprawie dźwiękowej na razie nie wiadomo zbyt wiele – wiemy jedynie, że ma być jednym z głównych czynników straszących gracza. Z powyższego zdania można więc wywnioskować, że będzie naprawdę solidnie.
Nawiązania do S.T.A.L.K.E.R.-a chyba jasne...
Deja vu?
Jeżeli zapowiedzi autorów sprawdzą się, otrzymamy prawdopodobnie jeszcze mroczniejszą i bardziej tajemniczą wersję S.T.A.L.K.E.R.-a. Podobieństwa widać na pierwszy rzut oka – połączenie shootera z RPG-iem, anomalie, promieniowanie, podobny styl graficzny. Czy przeżyjemy zatem deja vu? Oby nie – moim skromnym zdaniem Metro 2033: The Last Refuge ma szansę zostać naprawdę soczystą produkcją, przebijającą starszego „kuzyna” w niemalże każdym aspekcie. Miejmy nadzieję, że wszystkie planowane elementy zostaną odpowiednio zaimplementowane i gotowy produkt ujrzymy na komputerach osobistych i konsolach X360 już na początku przyszłego roku.