
Opis Produktu„Początek gry jest mocny: główny bohater nacina swoją skórę igłą, wyszywając sobie przy tym krzyż, który zapewne nieraz pomoże mu w krwawych krucjatach przeciwko niewiernym. Musi mu pomóc, szczególnie, jeżeli udaje się na samo dno piekła…”
Tematem dzisiejszej zapowiedzi będzie niejakie Dante’s Inferno, razem z Bad Company 2, największy hit EA na pierwszy kwartał 2010 roku. W reklamówkach, trailerach i na screenach gra cechowała się przede wszystkim dużą dozą brutalności oraz wszechobecnej dewiacji religijnej. Twórcy szokowali dziennikarzy podsyłając im rożne dziwne rzeczy jak np. czek na 500$ z napisem, że chciwość to pierwszy stopień do piekła. Mnie również ona dopadła - po ukończeniu dema, za pełną wersje podpisałbym nawet cyrograf…
"Vexilla regis prodeunt inferni"
(Zbliżają się sztandary króla piekieł)
Boska Komedia, Piekło, Pieśń I
Gra wzorowana jest poniekąd na Boskiej Komedii Dantego Alighieri, włoskiego poety czasów renesansu. Przedstawiać go specjalnie nie trzeba, a jeśli interesuje Cię jego twórczość, zapraszam do internetu. Z poematem Włocha wiążą grę generalnie dwie rzeczy. Po pierwsze, nasz protagonista, który nazywa się… Dante. No i oczywiście tytułowe piekło. O nich za chwilę. Zajmijmy się samą rozgrywką.
Początek dema jest mocny: główny bohater nacina swoją skórę igłą, wyszywając sobie przy tym, który zapewne nieraz pomoże mu w krwawych krucjatach przeciwko niewiernym. Po kilkunastu sekundach rozpoczyna się właściwa rozgrywka. Sterowanie standardowe dla slasherów: kwadrat to słaby, ale szybki atak, trójkąt - mocny ale powolny cios, L2 odpowiada za blok, a krzyżyk to skok. No to zaczynamy zabawę.
Gra wzorowana jest na Boskiej Komedii.
Ląduję jako Dante w Jerozolimie w samym środku walki. Po obiciu paru chojrakom buziek, rozglądam się i nie zauważam żadnych spadków animacji. 60 FPS’ów non stop, jest cudnie. Grafika to zdecydowanie pierwsza liga wśród slasherów, ale zdążę jej jeszcze trochę czasu poświęcić. Idę sobie spokojnie, aż tu nagle jakiś nierozgarnięty chłopek (Altair, to nie ta gra!) wyskakuje z nożem i zabija zaskoczonego Dantego. Co, wszystko od początku? Nie, bo to oczywiście cut-scenka. Nagle pojawia się śmierć w postaci ludka… Ale że Dante nie ma dzisiaj ochoty umierać, odpowiada swoim niezwykle chłopskim głosem, że wyzywa ją na walkę na, echem, śmierć i życie. Ale jak? Zabić śmierć!? WTF!
Dobra, więc zaczynamy krwawą walkę. Po jakichś trzech minutach śmierć słabnie, a nad jej głową zaczyna kręcić się dziwny prostokącik z napisem R1. Dedukuję, że mam wcisnąć przycisk o adekwatnej nazwie. Rozpoczyna się QTE na modłę God of War, ale tu wszystko jest o wiele bardziej wybaczane. Nie trzeba wklepywać przycisku non stop, wystarczy wcisnąć parę razy i już oglądamy krwawą scenę, jak Dante nokautuje przeciwnika i odbiera mu kosę. Po chwili śmierci już nie ma. Ciekawe, co się z nią stało? Bo chyba nie zginęła.
Tak więc zdobywamy oręż, z którego prawdopodobnie korzystać będziemy przez całą grę. Ze śmierci wyleciały również duszę, które będą pełnić funkcje waluty, ale co za nie kupimy, nie wiem, bo nie spotkałem żadnego dilera/sklepu/targu etc.
Po zabraniu kosy Dante wraca do domu. Moim oczom ukazuje się absolutnie topowy, pod względem wykonania, filmik, a wstawki komiksowe dodatkowo potęgują klimat. Wracamy jednak do sytuacji. Pan D. wchodzi do domu i nie zastaje zbyt miłego widoku. Jakiś jego ziomek leży z krucyfiksem wbitym w oko. Rycerz żegna się i bierze krzyż. Idziemy dalej. Po chwili nasz dzielny bohater widzi swoją ukochaną, Beatrycze (Beatrice po angielsku) przebitą mieczem, po czym rzuca się na jej zwłoki z krzykiem rozpaczy. Nad kobietą zaczyna unosić się jej duch, który oznajmia mu, że kobieta oddała duszę za jego miłość i teraz musi zapłacić cenę - pójście do piekła. Dante już drugi raz nie może pogodzić się ze śmiercią, tym razem nie ze swoją. Rzuca się więc w szaleńczą pogoń do świata umarłych.
Dante's Inferno będzie równie dobrą...
„Wzniosła mię z gruntu Potęga wszechwładna,
Mądrość najwyższa, Miłość pierworodna”
Boska Komedia, fragment napisu nad bramą Piekła, Piekło, Pieśń III
Sterując ruchami Dantego, idę dalej. Jakieś trupy czekają na wyrzynkę, umilam więc im cierpienia i kończę ich „żywot”. Dochodzę do kaplicy, w której leży Beatrice. Niestety, spóźniłem się, dziewoja trafiła do piekła. Jest jednak w tym wszystkim pewien pozytyw - zdobywam dostęp do magii. Na początek zwykły atak, który nie zużywa many. Potrzebny był mi do zlikwidowania nadlatujących skrzydlatych maszkar. Po ich ukatrupieniu wyskakują po raz kolejny trupy. Teraz jednak mogę je zabić na kilka sposobów - po prostu zarżnąć, albo złapać i mieć wybór: potępić albo zbawić. To pierwsze polega po prostu na ostatecznej anihilacji zgniłka, przy tym zaś drugim aktywuje się już małe QTE.
Po dokonaniu wyboru, rośnie nam jeden z dwóch pasków: tzw.
holy za ocalenie,
unholy natomiast za potępienie. Każde ich zapełnienie powoduje awans na nowy poziom, których będzie dziesięć. Podobne wybory (zbawić czy potępić duszę) mają mieć jakieś znaczenie, ale póki co nie widzę przeszkody w wymaksowaniu obydwu. Każdy nowy poziom daje nam nowe combosy i umiejętności.
W kaplicy było wejście do piekła. Dobra, to wchodzę! Paru kolejnych zgniłków, jakieś minotaury etc. Nie muszę chyba mówić, że im większy przeciwnik, tym więcej dusz. Jeszcze paru i dochodzę do strażnika bram piekła. Dante pyta, czy jest szansa, żeby uratować Beatrice itp. Ważne, że ziomuś dał mi nowy czar. Mogę go teraz przypisać do podręcznego menu, który uruchamiamy L1. Kolejna chmara zgniłków i pod koniec dema wjeżdża zawodnik na wielkiej bestii. Po jakichś dwóch minutach biciu potwora (jakkolwiek by to brzmiało) mogę zdjąć jeźdźca, oczywiście poprzez QTE, i dosiąść potwora. Z łatwością dobijam resztki przeciwników i wchodzę do piekła. Moim gałkom ocznym ukazuje się krótki filmik zwiastujący dalsze fragmenty gry. Ja bym już tam chciał być i poznać dalsze losy Beatrycze oraz Dantego.
...co kontrowersyjną produkcją.
„Ja się ocknąłem i rzekłem: O panie!
Jakie tęsknoty i jakie zachcenia
Na to nieszczęsne wiodły ich kochanie?"
Boska komedia, Dante do Wergiliusza, wzruszony historią Franceski i Paolo, Piekło, Pieśń V
Po kilkukrotnym ograniu dema jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiony do tej produkcji. Chciałem jeszcze tylko chwilę poświęcić na elementy, które mnie po części odrzuciły. Na pierwszy plan wysuwa się zawodnik, którym kierujemy. Dante ma pysk nierozgarniętego wojaka, głos również. Mam nadzieje, że to tylko pozory i w późniejszym momentach gry okaże się dobrze nakreśloną i wiarygodną postacią. Trochę sztucznie wygląda również wielka miłość do Beatrycze, jednak to też powinno się później wyjaśnić.
Twórcy zawsze powtarzali, że wzorują się na tuzach gatunku, jak
God of War. I trzeba przyznać, że wszystkie elementy są bliźniaczo podobne to tych z przygód Kratosa. Może to być największą zaletą, ale i wadą produkcji. Jeżeli Dante’s Inferno będzie tak dobre jak gra od Sony, nie powinniśmy narzekać, jednak odtwórczość w naszej branży nie jest wskazana. Na pewno gra nie zawiedzie nas pod względem graficznym. Świetne modele stworów, postaci, 60 FPSów non stop – to wszystko niesamowicie cieszy oko.
Martwi mnie trochę, że twórcy bardzo wykorzystują fakt, iż „wzorują” się na Boskiej Komedii. Owszem, w poemacie Alighieriego również pojawiały się okropieństwa, ale w grze element ten jest wyolbrzymiony i bardziej brutalny. Warto natomiast pochwalić autorów za to, że nie boją się krytyki i gra (a przynajmniej demo) nie zawiera cenzury oraz że odważyli się otwarcie konkurować z najnowszą odsłoną
God of War. Na pewno pod względem sprzedaży Dante’s Inferno nie przebije nowych przygód Boga wojny, ale grywalnością może jej dorównać. Nawet jeśli nie okaże się hitem, na pewno dostaniemy dobrą produkcję, tego jestem pewien. Rzekłem.