
Opis ProduktuLudzie strategii
Studio Best Way, ojcowie „Faces of War” i „Soldiers: Ludzie honoru”, w 2007 roku stworzyło jedną z ciekawszych strategii czasu rzeczywistego – „Men of War”. Tytuł został ciepło przyjęty i zyskał spore grono fanów. 19 lutego na półkach polskich sklepów pojawi się oficjalny dodatek do gry, z podtytułem „Karmazynowy Przypływ”. Czy warto czekać?
Oprawa graficzna prezentuje się naprawdę nieźle.
Płaszczaki
Akcja „Przypływu” ma się rozgrywać na frontach II wojny światowej. Jak w większości gier tego typu, wcielimy się w dowódcę wojennego oddziału. Nasze rozkazy wykonywać będą sowieccy żołnierze, znani jako Czarne Płaszcze (Black Coats). Kampania, stworzona na podstawie dzieł Alexandra Zoricha, składać się będzie z dwudziestu trzech misji. Prócz tego wprowadzono sześć scenariuszy, które prezentują manewry zbrojne z lat 1941-1945. Teatr naszych działań to wielkie miasta – m.in. Sewastopol, Odessa czy Konstanca. Jednym z ciekawszych zadań w całej grze jest z całą pewnością bitwa pod Malaya Zemlya, polegająca na ochronie bardzo ważnej osobistości – sławnego Leonida Breżniewa.
Oczywiście większość zadań polegać będzie na iście heroicznej walce z o wiele liczniejszą armią wroga. Niektóre misje mogą się okazać dla mniej doświadczonych graczy zwyczajnie za trudne, przez co zniechęcą ich do serii. Właśnie wyważenie poziomu trudności powinno być głównym celem przyświecającym producentowi. Mam nadzieję, że dla takiego strategicznego n00ba jak ja, „Men of War: Karmazynowy Przypływ” okaże się przystępne. Oby.
Boom!
Nowe będą nie tylko misje, ale również broń. Do naszej dyspozycji oddane zostaną różnego rodzaju czołgi, statki, artyleria, a nawet – opancerzone pociągi. Jednak, jak wiemy, wojna toczy się nie tylko na lądzie. W związku z tym pomoc nadleci (bombowce, myśliwce, hydroplany), ale również przypłynie (krążowniki, niszczyciele).
Zabawa z „Men of War: Karmazynowy Przypływ” polegać będzie w dużej mierze na mikroskalowych epizodach. Oznacza to, że wielkie bitwy z setkami jednostek na mapie są tu bardzo rzadkie. Ataki przeprowadzimy z raptem kilkoma kompanami (vide seria Commandos). Nie zapominajmy też, że tytuł ten to hybryda RTS-a i trzecioosobowej gry akcji. To powinno zachęcić do gry nawet tych, którzy nie przepadają za strategiami.
Rudego 102 i tak nie zawstydzą...
Piękna wojna
„Men of War” pod względem wizualnym prezentował się nadzwyczaj dobrze. Grafika nie męczyła oczu, a afekty specjalne były widowiskowe. Ku uciesze większości fanów, „Karmazynowy Przypływ” ma tę już wysoko zawieszoną poprzeczkę jeszcze podnieść. Przede wszystkim efekty towarzyszące wojnie zostaną bardzo dokładnie odwzorowane – łącznie z latającymi kończynami i ciałami ociekającymi wszędobylską krwią. Sama grafika i tekstury również zostaną odświeżone. Twórcy stawiają w pierwszej kolejności na klimat – ma być tak wojenny, jak tylko się da.
Pozycja…
…obowiązkowa? Dla fanów – jak najbardziej tak, bo dostaną to, co tak bardzo polubili. Cała reszta musi przekonać się na własnej skórze. Na pewno nie jest to tytuł dla wszystkich, ale myślę, że „Karmazynowy Przypływ” będzie ciekawym dodatkiem. Premiera już 19 lutego.