
Opis ProduktuWydawać by się mogło, że podczas niekwestionowanej hegemonii Counter Strike’a na arenie sieciowych strzelanek tworzenie nowych produkcji tego typu mija się z celem. I być może jest to poprawny osąd, bowiem w tym temacie zostało już prawdopodobnie wszystko powiedziane. Trochę zatem na przekór grupa Zombie Studios chce w następnym miesiącu wypuścić do dystrybucji
Blacklight: Tango Down, prezentowanego na targach E3 w Los Angeles MMOFPS-a. Na co możemy liczyć? Przede wszystkim na intensywną rozgrywkę okraszoną kilkoma ciekawymi i jednocześnie kontrowersyjnymi „ficzerami”.
Łap za giwerę!
Same motywy, dla których zostajemy rzuceni na arenę walk, są stosunkowo dobrze przemyślane, ale do bólu już sztampowe i niezbyt rozbudowane. Oto bowiem wylądujemy w mieście Balik, dwadzieścia pięć lat od dnia dzisiejszego, wcielając się albo w najemników organizacji The Order, albo grupy uderzeniowej Blacklight. Ci ostatni zostają odesłani do owego miejsca, mającego być swoistym połączeniem wschodnioeuropejskiego modelu miasta z nowoczesnością „dającą” po oczach na każdym kroku, w celu odnalezienia zbuntowanego oddziału pułkownika Kleina. Przeszkodzić im mają właśnie maruderzy Zakonu, których motywy działania poznamy podczas rozgrywki. W międzyczasie jeszcze podkreśli swoją obecność pewien wirus wywołujący gorączkę Q, którym zarażenie ujawnia niekończące się pokłady furii u mieszkańców (teraz zwanych SIV-ami) Balika.
Kolego, nie celuj we mnie
Konflikt pomiędzy poszczególnymi stronami będzie zatem dość przewidywalnym tłem dla rozgrywki sieciowej na premierowych dwunastu mapach, przeznaczonych dla szesnastu graczy jednocześnie. Dotychczas potwierdzono między innymi tryby Domination, Last Man Standing oraz standardowe: Deathmatch i Deathmatch drużynowy, zaś finalnie ma być ich siedem. Motyw rozprzestrzeniającego się wirusa zostanie również wykorzystany – jako ogniwo kooperacji dla czterech znajomych w danym czasie. Możemy się zatem spodziewać, miejmy nadzieję, różnorodnej rozgrywki, choć dla mnie najważniejszą informacją jest, iż otrzymamy do dyspozycji tryb współpracy – czyli to, co tygryski lubią najbardziej.
On ma wallhacka!
Wspomniałem wcześniej, że Blacklight zaoferuje ciekawe i kontrowersyjne „ficzery”. Jednym z nich i jednocześnie najbardziej ekscentrycznym wydaje się być Hyper Reality Visor, czyli system wirtualnej rzeczywistości, umożliwiający graczom dokładne wychwycenie pozycji przeciwnika. Jest to ni mniej ni więcej, jak legalny wallhack (ewentualnie coś na wygląd trybu detektywistycznego Batmana)! Twórcy nawet nie kryją się z tym określeniem i przyznają zniesmaczonym graczom rację. Na szczęście rozgrywka nie będzie wyglądała tak, że napaleni nastolatkowie z włączonym non-stop HRV kampią w najlepszej do tego miejscówce na mapie, oj nie. Z aktywnym systemem chowamy broń i nie możemy oddać strzału, zaś musimy mieć również na uwadze to, że inni gracze także nim dysponują i choćby półminutowe przystanięcie poskutkuje natychmiastowym zgonem i gorszą statystyką.
Ciekawie zapowiada się również kwestia uzbrojenia. Skuteczne strzelanie będzie bowiem wymagane do szybkiego odblokowywania kolejnych poziomów upgrade’ów naszych giwer. Każda modyfikacja (do dyspozycji otrzymamy ponad 20 typów luf, 9 kolb, 30 magazynków, 15 przyrządów optycznych) ma ponoć zmieniać statystyki danej giwery – tych ma być ponoć aż 25 - co spowoduje iż możemy stworzyć naprawdę unikalny typ broni. Łączna ilość kombinacji przekracza milion! Zaś dla tych przywiązujących większą uwagę również na jej wygląd przygotowano ponad sto „upiększaczzy”. Każdy już będzie wiedział, że Janek biega z różowym breloczkiem koło spustu. Gdyby zaś wierzyć oficjalnej stronie Blacklight: Tango Down, tego typu „stuff” zwiększa atrybuty siły, poziom zdrowia i szybkość poruszania się postaci gracza oraz ogólne statystyki broni. Niekonwencjonalnie? Trochę kontrowersyjnie? Ważne, żeby się sprawdziło podczas gry.
Co z ciebie wyrośnie?
Nie należy się spodziewać po Blacklight: Tango Down jakiegoś innowacyjnego gameplay’u, to fakt. Sam HRV to tak naprawdę tylko smaczny dodatek do intensywnej akcji, którą ten tytuł ma nam niewątpliwie zapewnić. To wszystko podane zostanie w akompaniamencie oprawy technicznej Nierealnego Silnika trzeciej generacji, zatem o sferę graficzną nie powinniśmy się martwić. Co prawda filmy z rozgrywki nie prezentują odpowiednio wysokiego poziomu, ale mam cichą nadzieję, że przez najbliższe dni Zombie Studios będzie jeszcze szlifowało swój produkt, by godnie zadebiutować nim na rynku.
Blacklight: Tango Down zostanie wydane jedynie w formie elektronicznej w cenie piętnastu dolarów na konsolach Xbox 360 i Playstation 3 oraz pecetach. W tym momencie jestem niemal przekonany, że nabywcy się znajdą, bowiem każdy potrzebuje czasem po prostu się zrelaksować i poganiać z giwerą wśród żywych przeciwników. Martwić się mogę o kwestie techniczne oraz obietnice twórców, które, jak wszyscy wiemy, przed premierą są naprawdę przesładzane. Pozostaje jedynie czekać, gdyż premiera już tego lata!