Opis ProduktuPierwsza część Splatterhouse miała swoją premierę w 1988 roku, a po 22 latach doczekała się nareszcie remake’u. Z początku tytuł wręczony został użytkownikom konsoli SEGA Genesis, lecz teraz dostajemy go na konsole nowej generacji, jakimi są Xbox 360 i Playstation 3. Manco Bandai nie miało zamiaru robić kontynuacji, jednak doszli do wniosku, że warto by ożywić już trochę zapomniane przez innych dzieło. Twórcą jest studio BottleRocket Entertainment odpowiadające za takie gry jak Xiaolin Showdown, czy też Mark of Kri na konsolę Playstation 2. Firma osiągnęła sukces oraz dużą ilość fanów, wydając gry graficznie przypominające kreskówki z dużą domieszką brutalności i krwi lejącej się po całym ekranie. Jakie będą zmiany? Czy odświeżona wersja osiągnie sukces tak wielki, jak poprzedniczka? Na niektóre pytania postaram się odpowiedzieć Wam w tej zapowiedzi, jednak resztę będzie trzeba zobaczyć samemu już po premierze. Czas krwawej jatki nadchodzi…
Fabuła odświeżonego
Splatterhouse będzie opierać się na tej z pierwszej części gry, choć tym razem ma być lepiej i bardziej krwawo, jako że dodano masę różnorakich smaczków do historii, by nie było tak monotonnie jak wcześniej. Głównym bohaterem będzie dobrze znany Rick, który jest jednym ze studentów nekrobiologii. Towarzystwa dotrzymywać mu będzie Jennifer, jego sympatia ze szkoły. Niefortunny zbieg okoliczności sprawia, że oboje trafiają do przerażającego domu doktora Westa, który to wykłada jeden z przedmiotów na uniwersytecie. Doktorek ma bzika na punkcie życia po śmierci, co tylko wzbudza w nim żądzę prowadzenia niebezpiecznych eksperymentów. Jego nauki o zmarłych nie wyszły na dobre innym z tego prostego powodu, że przywrócił do życia krwiożercze trupy.
Tak jak pisałem wcześniej, młodzi Rick i Jennifer trafiają do Westa, ponieważ dziewczyna podając się za studentkę dziennikarstwa, została zaproszona do przeprowadzenia wywiadu, zaś chłopak ma zamiar jej towarzyszyć. Po chwili zrozumieją, że to był zły pomysł, wybierać się do nawiedzonego dworu. Przepiękna uczennica zostanie uprowadzona przez szaleńca, a Rick będzie konał, leżąc na ziemi i czekając na truposze, by stać się jedynie mięsem w ich jadłospisie. Cudem uniknie niemalże pewnej śmierci, gdyż uratuje go dziwna, gadająca maska.
Ten tajemniczy obiekt posiada na sobie koszmarną klątwę, jaką jest uwięziony w nim demon. Każda osoba, która ją założy, dostanie niewyobrażalnie ogromną siłę, jednak nie będzie możliwości odwrotu, maski już nie będzie można się pozbyć. Nasz bohater, wiedząc jakie są tego konsekwencje, postanawia zaryzykować i założyć ją. Od uratowania swej narzeczonej nic go nie powstrzyma. Zemsta nadchodzi i jest nieunikniona…
Jak można zauważyć, fabuła wygląda ciekawie, dodane będą też różne interesujące wątki po to, by gracze, którzy grali w poprzednią część, nie zanudzili się. Mimo wszystko to nie fabuła jest głównym atutem Splatterhouse. We wszystkim chodzi o brutalność. Krew i przemoc sięga tutaj zenitu. Dlatego też tytuł nie jest wskazany dla młodszych graczy. Rick po ubraniu maski zmienia się w muskularnego kolosa z nadludzką mocą.
Ej koleś krew ci leci z nosa
Po przemianie nadchodzi czas na rozróbę. A ta będzie niezła, jako że krew będzie nam się wylewała z monitora. Gra będzie wielokrotnie brutalniejsza, niż dobrze większości graczy znany God of War. Flaki będą latały po całych lokacjach. Mamy możliwość rzucania, wyrywania, czy też wypruwania flaków naszych przeciwników. Za robienie rzeźni i wykańczanie stworów w sposób efektowny, dostajemy specjalny pasek, dzięki któremu będą nam wręczane nowe umiejętności. A jedną z takich mocy będzie niezawodny tryb berserker, za sprawą którego bohater staje się silniejszy i szybszy, choć konsekwencją tego będzie chwilowa utrata kontroli nad herosem.
Nasz podopieczny nie będzie jakimś niezwyciężonym chłopem nie do zdarcia. On też będzie otrzymywał rany, dlatego w trakcie każdej walki będziemy musieli się pilnować, by za mocno nie oberwać. Otrzymane w czasie potyczek urazy będziemy mogli obejrzeć na własne oczy. Zobaczymy nasze wnętrzności czy też urwaną rękę. Potem wystarczy dać bohaterowi odsapnąć i zregeneruje się całkowicie. Wszystko to będzie wyglądało bardzo realistycznie.
Dowiedzieliście się co nieco o rzeźni i rozróbie, teraz czas poświęcić chwilę na temat uzbrojenia, którym będziemy robić rozwałkę. Powiem także o lokacjach, po których będziemy się poruszać.
Nasz arsenał będzie bogaty i przemyślany. Podstawową bronią w
Splatterhouse będą pieści, dodatkowo do dyspozycji dostaniemy piłę elektryczną, broń palną, różnorakie ostrza oraz mocarne kończyny, które będziemy wyrywać oponentom. Ciekawym orężem do eksterminacji okaże się towarzysząca nam przez niemal całą grę maska. Dzięki niej będziemy mogli upiec potwora czy też porazić go ektoplazmatycznym pociskiem. Żeby nie było zbyt łatwo, nie zawsze będziemy mogli ją wykorzystać, gdyż musimy ładować specjalny pasek, umożliwiający nam skorzystanie z niej. Poza tym możemy wykorzystać elementy otoczenia, by wygrać pojedynek.
Miejsca, które będziemy zwiedzać, będą różnorodne i urozmaicone. Oprócz poznania domu doktorka Westa, zyskamy też możliwość wędrowania po cmentarzach czy kilku piwnicach. Każdy poziom kończyć się będzie walką z bossem, a tych będzie wystarczająco dużo. Każdy wystąpi z arsenałem unikalnych mocy.
Na zakończenie poświęcę chwilę finiszerom, które zasługują na osobny akapit. Do dyspozycji dostaniemy cztery efektowne sposoby wykończenia, które będą bardziej brutalne i krwawe, niż podstawowe ciosy. Wśród nich pojawi się wgniatanie podbródka w czachę czy też rozpruwanie ciała(niemal jak w Mortal Kombat). Póki co więcej nie wiadomo, a żeby zobaczyć to na własne oczy, musimy poczekać na premierę gry.
Podsumowując,
Splatterhouse jest ciekawie zapowiadającym się remakiem sprzed ponad 20 lat. Nie słyszałem wcześniej o tym tytule, jednak teraz, gdy dotarły do mnie ciekawe wieści o tej grze, bardzo mi się spodobała. Przyznam, że czekam z niecierpliwością, gdyż mało jest dziś takich brutalnych gier w planach wydawniczych (nawet God of War pod tym względem jej nie przebije), a one pozwalają czasem odpocząć od męczącego dnia. Moim zdaniem jest to tytuł godny polecenia i nie powinno się przejść obok niego obojętnie. Teraz trzeba jedynie doczekać się premiery. Pozycja ta ujrzy światło dzienne w listopadzie bieżącego roku na konsoli Xbox 360 oraz Playstation 3.