Opis ProduktuCastlevania: Lords of Shadow to tytuł, który doczeka się swojej premiery na konsolach obecnej generacji: Xbox 360 oraz Playstation 3. Jest to kolejna odsłona legendarnej już serii slasherów, która swoją pierwszą odsłonę miała w latach osiemdziesiątych. Za wyprodukowanie tej gry odpowiada hiszpańskie studio Merkury Steam Entertainment, jednak duże zaangażowanie i czuwanie nad projektem pokazuje niezapomniana od wielu lat firma Kojima Productions (twórcy serii Metal Gear Solid). Wydawcą natomiast zostanie, jak można się spodziewać, Konami.
Na premierę jeszcze trochę poczekamy, gdyż Castlevania ujrzy światło dzienne dopiero w październiku bieżącego roku. Aczkolwiek podzielę się z wami informacjami, które do tego czasu odsłonięto o tym, jak będzie sprawować się gra. Czy będzie to tytuł godny położenia na naszej magicznej półce z samymi wsysaczami energii życiowej? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, będziemy musieli poczekać do momentu wydania, jednak już teraz spróbuję Wam pomóc trochę w podjęciu tej decyzji.
Fabuła zapowiada się bardzo ciekawie, niczym w Dante’s Inferno. Jak w tamtej grze, tak też i tutaj, ratujemy swoją ukochaną. W DI szliśmy w głąb piekła, by wyzwolić Beatrycze, natomiast w
Castlevanii musimy odnaleźć sposób na przywrócenie do życia żony naszego podopiecznego – Marii. Kim jest nasz protagonista, co o nim wiadomo? Wcielamy się w nowego herosa, jakim jest Gabriel Belmont, oraz jak można zauważyć, dostajemy nową historię, czyli nie jest to kontynuacja fabularna ostatniej części gry. Jesteśmy rycerzem – członkiem Bractwa światła, a naszym głównym zadaniem jest obrona ludzkości przed potworami nie z tego świata, spotykanymi jedynie w naszych najgorszych koszmarach. Rzeczywistość jest zupełnie inna, niż była kiedyś. Nie ma już pokoju między ziemią a niebem, a winowajcami są Władcy Mroku, rządzący truposzami. Co łączy ich z Gabrielem? Właśnie to, że za ich sprawą zginęła jego piękna żona, a przez to całe zamieszanie, jakie toczy się między światami, dusza Marii została uwięziona pomiędzy Ziemią a Niebem. Gabriel będzie przemierzał odległe krainy w poszukiwaniu sposobu na wskrzeszenie ukochanej, a przy jej pomocy (jaką jest możliwość kontaktowania się ze swoją miłością) odnajdzie na to sposób. Ku naszemu zdziwieniu jedyną opcją na przywrócenie do życia zmarłych będzie magiczna maska o wszechpotężnej mocy. Dzięki niej odzyskamy możliwość ocalenia Marii.
Trzeba uratować kobietę, więc mamy o kogo walczyć.
Opowiedziałem wam już co nieco o historii
Castlevanii, jednak nadszedł czas na poruszenie innych aspektów tego dzieła.
Podstawową i główną bronią naszego bohatera będzie niezawodny bicz zrobiony z łańcucha. Jego rękojeść wykonana na kształt krucyfiksa, służy jako uwidocznienie przywiązania do religii oraz broń odstraszająca potwory. Nie tylko z tego oręża będziemy korzystać, gdyż dodatkowo twórcy wręczają nam pokaźniejszy arsenał. W naszych rękach będziemy mogli dzierżyć wielki młot, krzyż czy wodę święconą. Pozostały sprzęt nie został jeszcze ujawniony. Firma Merkury Steam nie zapomniała o tym, by dać nam możliwość ulepszania broni w specjalne, unikatowe właściwości.
Wiadomo już, czym będziemy eksterminować naszych przeciwników, tak też musicie dowiedzieć się, za czyją sprawą nasz oręż stanie się tak tępy, że nie da się pokroić pomidora.
Potworów jest ogrom, spotkamy szkielety, wampiry i wilkołaki znane już z poprzedniej części. Zaś oprócz tych, którzy występowali na scenie bitewnej wcześniej, pojawią się nowe ohydztwa do wybicia, takie jak dobrze znane umarlaki, trolle, wielkie pająki, gobliny, golemy oraz czarne kruki. Każdy oponent będzie inteligentny, a starcia z nimi staną się bardzo emocjonujące. Mimo wszystko, największego smaczku dodaje prowadzenie walki z ogromnymi kolosami. Tych z kolei będzie kilka rodzajów, a na każdego będzie trzeba znaleźć odpowiedni sposób, inaczej nie wygramy pojedynku. Dodatkowe elementy platformowo-zręcznościowe urozmaicą nam nieraz rozgrywkę.
Do starć z bossami opisanymi wyżej, będzie wykorzystana opcja quick time event, czyli będziemy musieli naciskać odpowiedni przycisk, pojawiający się na ekranie, aby móc wykonać efektowne uderzenie.
Na zakończenie czas napisać kilka słów o sterowaniu i otoczeniu gry, oraz o tym, jakie to krainy będziemy zwiedzać.
Kontrola nad naszym bohaterem raczej nie będzie sprawiać większych problemów. Lewy analog ma odpowiadać domyślnie za kontrolę postacią, zaś nasze kolorowe przyciski po prawej stronie pada będą służyć do skoków i wykonywania różnorakich ciosów. Kamera w grze będzie zablokowana, dlatego też nie wiadomo po dzień dzisiejszy, gdzie przyda się prawy analog. Sprawa usztywnienia kamery jest ciekawym pomysłem, gdyż nie pogubimy się przy przechadzce po terenie. Nie spodziewajcie się że będziecie cały czas zablokowani w zamkniętych pomieszczeniach, jako że dzięki takim układom widoku oraz obserwowaniu bohatera z trybu TPP dostaniemy szansę zwiedzenia ogromnych i różnorodnych krajobrazów. Nazwa gry kojarzy się nieco ze szperaniem po zakamarkach zamków, jednak to nie jest do końca zgodne z prawdą, gdyż dane nam będzie poruszać się po bujnych polach, wioskach oraz pobliskich lasach, cmentarzach, drogach na Ostrołękę czy najwyższych szczytach gór.
Podsumowując
Castlevania: Lords of Shadow jest bardzo ciekawym tytułem, godnym polecenia każdemu graczowi, który przepada za stuprocentowymi shlaserami. Jednak i pozostali gracze nie powinni przejść obojętnie obok tej pozycji. Historia opowiedziana w grze prezentuje się bardzo ciekawie, ale czy twórcy dobrze ją wykorzystają, zobaczymy potem. Gabriel, niczym Shrek, musi uratować miłość swego życia, lecz ona na szczęście nie jest zamknięta w wieży strzeżonej przez smoczycę. Arsenał wydaje się być bardzo pokaźny, czyli nie mamy szans na nudę podczas walki, gdyż możemy dobierać różnorodne techniki. Naszych oponentów jest multum. Nawet znajdzie się kilka ładnych, ale i te brzydkie się pojawią. Z trailerów i screenów, można spostrzec prezentującą się na wysokim poziomie oprawę graficzną, dlatego pod tym względem raczej nie ma obaw, że coś się może nie udać. Czy gra, która miała swoje początki ponad 20 lat temu, osiągnie taki sukces jak kiedyś? By móc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba poczekać do października…