
Opis ProduktuKażdy wie, jaką grą okazał się pierwszy
Crysis, wydany w 2007 roku. Mało kto nie narzekał na wybitną umiejętność zakatowania każdej konfiguracji dostępnej w tamtym okresie, jednakże to, co zaprezentowało nam studio
Crytek, zachwyciło niemal każdego gracza spragnionego naprawdę dopracowanego shootera. Abstrahując już od dodatku
Warhead powiem, że nadchodzący wielkimi krokami
Crysis 2 przebije pierwowzór pod każdym względem i jestem o tym w stu procentach przekonany. Dlaczego? Zaprezentowane dotąd materiały oraz udzielone przez
Cevata Yerli (prezesa Cryteka) wywiady jednoznacznie świadczą o przygotowywanej dla nas jakości.
Scenariusz do wynajęcia
Priorytetem dla
Cryteku w trakcie tworzenia sequela swojego flagowego tytułu były trzy rzeczy: upiększyć grę jeszcze bardziej, ale jednocześnie lepiej zoptymalizować kod, zaimplementować wciągającą i naprawdę dopracowaną linię fabularną (czego nie można powiedzieć o historii pierwowzoru) oraz usprawnić tryb multiplayer. Czyli, innymi słowy, załatać dziury poprzednika i udoskonalić w nim to, co było najlepsze. Na temat pierwszego zagadnienia jeszcze zdążę napisać referat w dalszej części zapowiedzi, w tym momencie jednak warto poruszyć kwestie fabularne. O ile faktycznie
Crysis nie zachwycał pod tym względem i przedstawiał jedynie powód do eksterminacji, o tyle
Crysis 2 ma przynieść zupełnie nową jakość wśród FPS-ów. Specjalnie do napisania scenariusza zatrudniono popularnego brytyjskiego pisarza Richarda Morgana ("
Upadłe Anioły", "
Zbudzone Furie", "
Modyfikowany Węgiel"), jak sam twierdzi „nałogowego gracza od dziewięciu lat”. Wydawać się może, że udział w projekcie tworzenia doświadczonego gracza, który chyba wie, jak bardzo obecnie odchodzi się od fabuły i spłaszcza ją na rzecz wspaniałej warstwy technicznej, tylko zadziała na plus. Facet musi być naprawdę pewny siebie i przekonany o sukcesie, bo naokoło wypomina debilizm i idiotyzm
Killzone'a 2 i najnowszego
Modern Warfare, nie zdradzając jednocześnie zbyt wiele na temat
Crysisa 2.
Co się gapisz, sztywniaku?
Co wiemy jednak już na tą chwilę? Akcja przeniesie nas z dżungli, która ponoć znudziła się już studiu, do wielkomiejskiej metropolii. Do Nowego Jorku. Nie, to za mało. Do opanowanego przez Obcych, zdewastowanego, brudnego, zniszczonego Nowego Jorku. Trzy lata po wydarzeniach na wyspie Lingshan na Morzu Filipińskim trafimy do Wielkiego Jabłka, nadal nie wiadomo w czyjej skórze (a raczej, kombinezonie), w celu skopania kilku pozaziemskich siedzeń. Jak na kilka miesięcy przed premierą, zapowiadaną na grudzień, to niewiele, jednak zrozumiałym jest, że Yerli i Morgan będą starali się ujawniać jak najmniej szczegółów dotyczących losów jednego z największych miast Stanów Zjednoczonych.
Ta przeklęta klatka schodowa...
Wybór Nowego Jorku jako teatru działań w nowym
Crysisie nie jest przypadkowy. Zgodnie z tym co wielokrotnie już mówił Cevat Yerli, ma to znaczenie zarówno sentymentalne (kto bowiem nie zna/nie kocha/ Nowego Jorku, jaki znamy teraz?), jak i czysto gameplay'owe.
Crysis 2 ma być "
3D sandboxem", czyli produkcją o większej swobodzie w poczynaniach na polu walki. Przeniesienie akcji do dużej metropolii jest równoznaczne z bardziej rozbudowaną areną walk – w tym przypadku budynków, wieżowców, wszelkiej maści zabudowań miejskich. Producent
Crysisa, wspominany już kilkukrotnie Yerli, stwierdził, że półtora roku sztab programistów pracował nad sztuczną inteligencją by w sposób odpowiedni reagowała na ostrzał z wysokości. Dla przykładu, podanego zresztą w prasie, AI musi podjąć logiczną reakcję na salwę z okna na jednym z wyższych pięter – czekać pod murem i przygotować się na wyjście gracza z owej kamienicy, bądź też wbiec lub zbiec czym prędzej na naszą pozycję. Ponoć właśnie zachowanie na klatce schodowej kosztowało
Crytek dużo nerwów i ogrom pracy.
Nie lubię alternatywnych źródeł energii
3D odnosi się w tym przypadku oczywiście do perspektyw walki. Zażarte boje z najeźdźcami z kosmosu oraz frakcją żołnierzy
Crynet Security, przeszukującej miasto w poszukiwaniu nowoczesnej technologii, o której jeszcze zbyt wiele nie zostało ujawnione, toczyć zatem będziemy na ulicach, w budynkach, na budynkach, w zgliszczach budynków i wyliczenia mogą jeszcze trwać długo. Słowo "
zgliszcza" jest także w przypadku
Crysisa 2 słowem-kluczem.
Crytek stawia bowiem na zaawansowaną fizykę i destrukcję, którą można będzie porównać jedynie do bezkonkurencyjnego w tym temacie Bad Company 2. Z tym że w dziele studia DICE totalna rozpierducha na polu walki miała również charakter strategiczno-taktyczny, zaś tu ma to być prawdopodobnie jedynie soczysty i cieszący oczy dodatek do zaginającej kolana oprawy wizualnej.
Nie ma jednak co liczyć na zbyt dużą nieliniowość i swobodę w poruszaniu się po nowojorskiej metropolii. Na pewno nie będziemy w stanie wstąpić na zwyczajową "herbatkę" do każdego budynku. Większość walk odbędziemy zapewne na ulicach zdewastowanego (i przez to cholernie klimatycznego!) miasta. Nie powinniśmy jednak narzekać – wyobraźcie sobie jakiego peceta wymagałby kompletnie otwarty świat w najnowszym Crysisie...