
Opis ProduktuPrawdą znaną niemal każdemu graczowi jest, że Fifa na konsole to królowa piłki. I nic nie zanosi się na to, żeby ktoś miał nextgenowej Fifie odebrać koronę...
EA Sports co roku wydaje nową wersję swojego sztandarowego produktu - Fify. O ile w przypadku blaszaków
Fifa przegrywa z
Pro Evolution Soccer, o tyle na konsolach to seria tworzona przez kanadyjskie studio ma pierwszeństwo i do tego jest najlepszą symulacją piłki nożnej, jaką kiedykolwiek stworzono. Gdzieś tam czai się
Konami ze swoim Pro Evo, ale ostatnie 4 lata pokazały, że to Elektronikom należy się pierwsze miejsce. No ale wróćmy do teraźniejszości i omawianego produktu. Fifa 11 to kolejna część tej serii, a EA Sports musi dopieścić grę na tyle, żeby posiadacze „dziesiątki” zechcieli zakupić kolejną część. I od razu należy zaznaczyć, że najwidoczniej im się to udało. Fifa 11 wprowadza kilka ciekawych zmian i nowych opcji. Kanadyjczycy postanowili wykorzystać swoje doświadczenie i dokładnie przyjrzeli się swoim poprzednim tytułom - Fifie 10 i przygotowanemu z okazji mundialu
Fifa 2010 World Cup. Poczytali opinie graczy, przemyśleli co w poprzednich grach było nie tak i wyeliminowali te błędy w „jedenastce”.
Graficznie konsolowa FIFA jak zwykle stoi na wysokim poziomie.
Jedną z rzucających się w oczy zmian jest tempo gry. W Fifie 10 zawodnicy biegali czasami zdecydowanie za szybko, w tę i z powrotem. Nic jednak nie przebije szaleńczego tempa
World Cupa, gdzie piłkarze przez cały mecz zapierdzielali, jakby mieli akumulator, który był doładowywany podczas przerwy. W najnowszej Fifie będzie inaczej. Szczególnie te różnice są widoczne, gdy zagramy słabszymi zespołami. Za przykład posłużę się… drużynami Ekstraklasy. Taki Lech czy inna Legia nie może grać w katalońskim stylu, cały czas naciskając, bo w drugiej połowie piłkarze wyjdą na boisko, ale już nie myśląc o tym, jak znaleźć drogę do bramki przeciwnika, ale o tym, kiedy wreszcie będą wakacje i o ile sędzia ma zamiar przedłużyć spotkanie. Oczywiście silniejsze drużyny pokroju
Manchester United, galaktycznego
Realu czy
Arsenalu będą mogły napierać znacznie dłużej, ale już nie w tak szaleńczym tempie, jak w World Cupie. Ma to być krok w stronę realizmu i chyba jest to logiczne, bo
Fifa to symulator (może nie taki pełnoprawny, ale jednak) piłki nożnej.
Poprawione zostało również zachowanie piłkarzy na boisku, którzy mają posiadać większy „przegląd gry”, a co za tym idzie, będą lepiej ustawiać się do podań czy szybciej reagować na nowe akcje. Zmianie uległa
inteligencja bramkarza, który nie da się już zaskoczyć pierwszym lepszym lobem. Zwiększy się także nieco poziom trudności gry, a to za sprawą nowych
algorytmów SI, dzięki którym nasz wirtualny przeciwnik ma grać bardziej nieprzewidywalnie, będzie częściej starał się oszukać nas efektownym zagraniem czy zwodem. Oczywiście nic nie będzie tutaj oskryptowane, dlatego takie sztuczki za każdym razem mogą nas zaskoczyć.
David Rutter z EA Sports wspomniał w wywiadzie, że w Fifie 10 najlepiej spisali się zawodnicy wysocy, silni, napakowani. Rutter przyznał, że wystarczyło ustawić 7 takich mocarzy w obronie, a na przód wystawić jednego, szybkiego napastnika, posyłać mu górne piłki, by wygrać praktycznie każdy mecz. Teraz ma się to zmienić, do akcji mają wkroczyć
świetnie kiwający się piłkarze pokroju Leo Messiego czy Naniego, dla technik których w dziesiątce nie było miejsca.
Odświeżony wygląd okienka trybu menadżerskiego.
Nowością z kolei jest system
Pro Passing, który sprawi, że podania nie będą już tak dokładne jak poprzednio, dlatego szybkie zagranie „z klepki” wymagać będzie praktyki. Zmianie uległa również gra głową. Od teraz do piłki nie będzie wyskakiwał jeden, konkretny zawodnik, ale kilku naraz, czyli tak jak w realu. Zmieni się również „podejście zawodnika do piłki”. Będzie można zastawiać piłkę ciałem, atakującego rywala będzie można zablokować, czy nawet odepchnąć. Agresor będzie miał do wyboru – albo podjąć dalszą walkę, albo zrezygnować. Oczywiście w większości przypadków nasz przeciwnik ponownie spróbuje odebrać nam piłkę, ale ta może być już dużo dalej, np. w bramce przeciwnika. Poprawione zostanie także zachowanie obrońców, którzy mają grać
bardziej agresywnie, czasami na pograniczu faulu, ale twórcy obiecują, że na pewno nie będzie takiej sytuacji, gdy sędzia będzie co chwilę gwizdał faul, chociażby jak w finale tegorocznego Mundialu…
Czas przejść do opisania kolejnego ważnego aspektu Fify. Mowa tu oczywiście o trybach gry. David Rutter jako największą wadę Fify 10 wskazał
tryb menadżerski oraz…
Be a Pro, w którym było sporo błędów, np. niekończące się mecze rezerw czy konieczność rozgrywania kilku meczy tego samego dnia. Co ciekawe, oba tryby pożegnały się z grą, ponieważ zastąpi je
Career Mode. Tryb ten pozwoli nam wcielić się w rolę piłkarza, menadżera lub pełnić obie funkcje na raz (czyli tak, jak miało to miejsce w trybie menadżerskim Fifa 10). Nowością ma być prowadzenie rozmów na dwa fronty. Zarówno z klubem, jak i piłkarzem. Kanadyjskie studio zapowiada, że negocjacje mają być bardziej emocjonujące, niż to miało miejsce w poprzednich odsłonach serii. Bardzo ciekawą opcją ma być… gra bramkarzem! W najnowszym trailerze widać po interwencji Petra Cecha napis
„Be a Goalkeeper”, co jasno daje do zrozumienia, że taki tryb będzie w grze dostępny. W sieci można znaleźć pierwsze filmiki, pokazujące tryb w akcji. W zasadzie jest to swojego rodzaju mini-gierka, ale wiemy, że można rozegrać cały tryb kariery w roli portero. Małej rewolucji uległ także
multiplayer, w związku z pojawieniem się możliwości gry bramkarzem. Od teraz w sieci będzie można grać 11 na 11, co jest zupełną nowością, gdyż wcześniej bramkarz sterowany był przez konsolę.
Be a Goalkeeper - zupełnie nowy tryb w serii.
Nie da się ukryć, że
Fifa 11 zapowiada się na naprawdę solidną porcję piłki nożnej na konsole. Ja już teraz przyznaję grze tytuł najlepszej gry sportowej roku, bo wątpię, żeby cokolwiek piłkarską symulację od Kanadyjczyków przebiło. Tymczasem Konami najwyraźniej będzie musiało zadowolić się drugim miejscem na podium, bo mimo sporych nowości w Pro Evolution Soccer, to Fifa zapowiada się lepiej.