Opis ProduktuJakiś czas temu, kiedy na komputerach królowały platformówki i strzelanki, ktoś mądry wymyślił nowy rodzaj gry – strategie turowe. Gracze zakochali się w cudownym świecie, gdzie mogli w pocie czoła zbierać armie i podbijać wrogie królestwa, a także delektować się prostymi, lecz bardzo grywalnymi zasadami walki. Prekursorem gatunku był niewątpliwie King’s Bounty, z którego podwalin powstał genialny cykl Heroes of Might and Magic. W roku 2006, upadłe 3DO sprzedało prawa do serii, która została cudownie wskrzeszona przez Rosjan z Nival Interactive.
Ta maleńka wysepka wyprzedziła Polskę w rankingu FIFA.
Dwa lata później tym tropem poszli Rosjanie, ale z Katauri i przywrócili do życia prekursora „Hirołsów” – King’s Bounty. Gra ta szturmem zdobyła serca graczy, bowiem zasady były bardzo proste, a świat magiczny i klimatyczny. Po dodatku „Wojownicza Księżniczka” dane nam będzie zagrać już niedługo w kolejny – „Nowe Światy”. Co przyniesie nam następny tytuł z cyklu?
Nowe, stare...
Nazwa nowego dodatku sugerować może rewolucyjne zmiany w postaci nowej historii lub całkiem świeżych kampanii. Po części tak jest, choć wprowadzone nowinki nie dorównują np. Heroes of Might and Magic V: Dzikie Hordy, gdzie lista zmian była pokaźna. Niemniej jednak „starzy wyjadacze” znajdą tu wiele ciekawych nowości. Po pierwsze jest to dodatek samodzielny – nie wymaga podstawowej wersji gry, aby działać. Jest to duża oszczędność pieniędzy dla tych, którzy nie mieli styczności z serią. Ci, którzy grę znają, spotkają tu starą znajomą – Księżniczkę Amelię, której poczynaniami pokierujemy. Oprócz tego czeka nas gra w dwie nowe kampanie. Mistrz Areny i Obrońca Korony to nowe misje, które przedstawione są w formie ciągów walk. Niestety wybornej fabuły tu nie uświadczymy, właściwie jest ubogo nawet jeśli chodzi o wykonywanie zadań. To po prostu kolejne walki, przez które musimy przejść. Poziom trudności wzrasta wraz z postępem, więc nawet doświadczeni gracze poczują się docenieni.
Łatwo nie jest, a jeśli ktoś nie miał styczności z żadnym tytułem cyklu, napotka spore problemy i będzie musiał się napocić, by przejść poniektóre starcia. Cała trudność polegać będzie na tym, że bez eksploracji mapy będzie trzeba inwestować mądrze w armię, czary czy artefakty. Coś a’la misje bez rozbudowy bazy w Warcraft II. Ciekawe, proste i niezwykle grywalne, więc pomysł zapisujemy Rosjanom na plus.
Stare, nowe...
Katauri wykonała również ukłon w stronę tych, którzy nigdy w King’s Bounty nie grali. Chodzi mi o kampanię „Marsz Orków”, która wprowadza nowe misje do podstawowego scenariusza kampanii, a także nowe jednostki, zaklęcia i umiejętności. Dlaczego starzy wyjadacze nie będą z tego zadowoleni? Ponieważ to wszystko pojawia się po wielu, wielu godzinach gry. By do tego dotrzeć, trzeba najpierw przebrnąć przez początek, który jest identyczny do tego z Wojowniczej Księżniczki. Niestety, wątpię by gracze, którzy przeszli już przez to wszystko, chcieli grać w to samo tylko w celu zobaczenia parę nowych potworków czy czarów. Jednak dla nowych, wiadomość ta jest budująca, bowiem dostaną wszystko to, co w poprzedniej części plus mnóstwo nowości.
Dzielnica czerwonych... kapturków.
Kolejną z nich będzie narzędzie do edytowania (w zasadzie tworzenia) własnych kampanii i misji. Zapewne na dopracowane mody od fanów będzie trzeba poczekać, ale jak to zwykle z dobrymi grami bywa, ich twórczość zaleje fora internetowe i pozwoli przedłużyć zabawę o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset godzin rozgrywki. Pamiętamy jak wielkie hity zwiększały swoją żywotność poprzez masę dodatków i kampanii stworzonych przez fanów. Miejmy nadzieję, że i KB:NŚ pójdzie tym tropem.
Fani już czekają z niecierpliwością na Nowe Światy, będące dodatkiem wzorowym, pozwalającym poszaleć z powodzeniem zarówno graczom nowym, jak i starym wyjadaczom, którzy grali w poprzednie części serii. Premiera już we wrześniu.