
Opis ProduktuStudio Sabre Interactive kombinuje ze swoimi grami jak tylko może, aby zyskać przychylność graczy i ich portfeli. Parę ładnych lat temu wydali TimeShifta, w którym manipulowanie czasem było daniem głównym, a na dodatek świetnie smakowało. O dziwo, gra się za dobrze nie przyjęła/sprzedała, ale to nie zniechęciło twórców do następnej ofensywy nowym tytułem – Inversion. Tym razem czeka nas zabawa z grawitacją!
Było mi nie zamykać drzwi przed nosem!
Nie ma co ukrywać, że panowie z
Sabre Interactive nie są za bardzo odkrywczy, ponieważ niejedna już gra pozwalała nam poczuć siłę oraz stan nieważkości, i tu należy wspomnieć takie tytuły jak
Prey,
Psi Ops,
Dead Space czy chociażby
GravityGuna z
Half-Life 2. Jednakże, patenty z fizyką i grawitacją w tych grach mimo wszystko schodziły na dalszy plan, a zapowiadany
Inversion będzie na tym chwiejnym podłożu oparty!
Z jednej strony to ryzykowne, ale po tym, co mi było dane zobaczyć w prezentacjach gry, śmiem wierzyć, że zabawa z grawitacją będzie ZABAWĄ, a nie udręką.
Bohaterem gry będzie
Davies Russel, dwudziestoośmioletni policjant, dla którego, jak i dla milionów innych ludzi, pewnego dnia koszmar senny stał się rzeczywistością – kosmici z brutalną siłą zaatakowali Ziemię. Dla
Davisa jest to na dodatek osobista tragedia, ponieważ on trafia do niewoli, a najeźdźcy uprowadzają jego córkę. Z tej beznadziejnej sytuacji rodzi się jednak coś pozytywnego i optymistycznego, ponieważ bohater gry po niedługim czasie wchodzi w posiadanie kosmicznie zaawansowanej broni, która wielce podobnie działa jak sławny
GravityGun z
H-L2.
Davis po zobaczeniu, co można zdziałać
grapplerem – bo właśnie o tej zabawce mowa – nie zamierzał się poddawać i postawił sobie za cel wykopać kosmiczne ścierwo z naszej Matki Ziemi.
Tego ambitnego planu nie będziemy realizować w pojedynkę, bo dołączy do nas porywczy, lubiący zadymki, sąsiad –
Leo Delgado. Tak, zagrywka na co-opa, który w
Inversion oczywiście będzie.
Sama rozgrywka mocno przypomina to, co widzieliśmy w
Gears of War, „tylko” dodajmy do tego
GravityGuna, wiele nieważkości, możliwość tworzenia własnych pól grawitacyjnych, albo na przykład załamywanie wektorów wystrzeliwanych pocisków i rzucanych obiektów – rozgrywka mimo wielu oklepanych zapożyczeń z innych gier, momentalnie nabiera wyjątkowego wdzięku.
Świat gry(.pl) będziemy przemierzać z trzecioosobowej perspektywy, ale to w żadnym wypadku nie będzie spacerek po spokojnej, ustabilizowanej ziemi. Przemierzanie lokacji w
Inversion będzie o tyle ciekawe, że inwazja
Lutadorów (tych ufoludów) w wielu miejscach uszkodziła grawitację, wynikiem czego stąpanie po ziemi to tylko jedna z wielu opcji, bo czemu by nie pobiegać po ścianach budynków, sufitach lub drzewach? Dodatkowo, przechadzki urozmaici nam grappler i destrukcja lokacji, która już na stan dzisiejszy jest mocno widoczna. Do tego stopnia, że na zaprezentowanym kodzie gry można było „podnieść” wybuchającą beczkę i cisnąć nią w pobliski most, aby ten w pełni wdzięku się zawalił. Nie zapomnę też widoku z podobnym działaniem, tylko że zakończone na grupce wrogów – krater w ziemi, a członki obcych pofrunęły we wszystkie strony świata. Tak, bez wątpienia brutalność w grze skierowana będzie tylko i wyłącznie do pełnoletnich graczy.