
Opis ProduktuNie wiem, jak to wytłumaczyć, ale mam pewnego rodzaju lęk przed tą grą. Nawet ręce mi drżą w momencie, kiedy piszę te słowa. Nie nie, dla jasności, jestem w miarę normalny, to gry spod znaku Uncharted są nienormalnie genialne! I wybaczcie mi, ale jak wspominam „dwójkę”, to w głowie mi się nie mieści, że zapowiadana przeze mnie gra może być lepsza… a jak faktycznie taka się okaże, to aż strach się bać.
Dziewczynka z zapałkami tu była.
Nic dziwnego, że z takim niedowierzaniem patrzę na
Uncharted 3: Oszustwo Drake’a, tak jakbym miał mieć do czynienia z wersją 2.5. Powiedzcie mi, czego jeszcze więcej można wymagać od najlepszej gry akcji? Powielania sprawdzonych pomysłów? Lekkich poprawek w systemie rozgrywki? Otóż, okazuje się, że dla ekipy z
Naughty Dog to za mało i chcą osiągnąć jeszcze wyższą jakość! Niebywałe!
Trudno mi przestać zachwycać się nad poprzedniczką (nic dziwnego, wystawiłem jej jako jedynej bezapelacyjną „dyszkę”), ale muszę się skupić i przejść do konkretów. Jak ktoś nie orientuje się, czym jest seria
Uncharted, to polecam zebrać wszystkie swoje oszczędności i lecieć do sklepu po konsolę
PlayStation 3, bo to może wydawać się przesadzone, ale jak słowo daję, dla
Drake's Fortune oraz
Among Thieves warto kupić maszynę
Sony… a zbliża się wielkimi krokami trzeci powód w postaci
Oszustwa Drake’a.
Trzonem rozgrywki
Uncharted jest dynamiczna akcja z perspektywy trzecioosobowej, wspomagana elementami zręcznościowymi podczas przemieszczania się po lokacjach. Całość jest okraszona hollywoodzkim rozmachem, który może zawstydzić większość filmów o tym rodowodzie.
Bohater gry, charyzmatyczny awanturnik
Nathan Drake, jest mistrzem nad mistrzami w pakowaniu się w niesamowite tarapaty i wychodzeniu z nich cało, dając śmierci niejednokrotnie nonszalanckiego prztyczka w nos. Tym razem zapuści się śladami niejakiego
Thomasa Edwarda Lawrence’a, znanego lepiej jako
Lawrence z Arabii. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ogólnym skrócie powiedzieć sobie coś o tym brytyjskim podróżniku i archeologu, działającym również w wywiadzie
Jej Królewskiej Mości. Dużą część życia spędził na Bliskim Wschodzie, gdzie badał tajemnicze zakątki pustyni
Ar-Rub’ al-Khali. Na niej podobno znajdowało się mityczne miasto
Ubar, które miało być starożytnym centrum handlu, gdzie człowiek mając głowę na karku, mógł w szybkim tempie zasmakować wielkich bogactw. Logiczne jest to, że takie miejsce, w którym mogą być poukrywane niewyobrażalne bogactwa, zwabia ludzi takich jak
Drake.
Drake, masz piach we włosach.
Akcja gry przeniesie nas w dwa lata po wydarzeniach znanych z
Among Thieves i pojedynku z
Lazarevichem. Ciężko więc powiedzieć, co dokładnie skłoniło naszego bohatera do tego, aby smażyć się na pustyni, ale przynajmniej wiadomo, że nie będzie na niej sam. W każdej swojej przygodzie może liczyć na swojego druha i mentora,
Victora „Sully’ego” Sullivana, co więcej, trzecia część gry przybliży nam bardziej więzi, jakie łączą go z Nathanem, a ja osobiście jestem ciekaw, jak bardzo zastąpił mu ojca.
Sully to rzecz jasna nie jedyna postać z poprzedniczek, jakie powrócą wraz z nową przygodą. W przedpremierowych materiałach widzimy również kłopotliwą, a zarazem ratującą nas z wielu opresji
Elene oraz uroczą
Chloe. Możemy też podpatrzeć tajemniczą, dojrzałą kobietę z tajnej organizacji, z którą najwyraźniej
Nathan ma mocno na pieńku.
Niewiadomą już z miejsca jest podtytuł gry, jaki możemy dwojako interpretować. Czy
Drake jest oszukiwany? A może on sam zwodzi niektórych ludzi? Ekipa odpowiedzialna za fabułę i prowadzenie opowieści nie chcą dawać graczowi wszystkiego na tacy, pragną, aby nic tu nie było jednoznaczne, klarowne i wyraźnie czarno-białe. Wiadomo, że mocno będzie ograniczona narracja, bez której gracze sami będą musieli wyciągnąć wnioski i interpretować na swój sposób konkretne sytuacje. Jednego możemy być pewni, co zresztą potwierdza sama
Amy Henning z
Naughty Dog –
Drake decydując się na wyprawę w stronę miasta
Ubar, zaserwuje sobie koszmar, jakiego do tej pory nie przeżył…
… Zapewnienia zapewnieniami, ale mi jakoś ciężko w to uwierzyć, przypominając sobie te wszystkie sytuacje z poprzednich części, w których o mały włos unikał śmierci. Skok z płonącego samolotu z uszkodzonym spadochronem, przeszukiwanie rozpadającej się łodzi podwodnej kiwającej się nad wodospadem, wspinanie się po ledwo wiszącym wagonie wykolejonego pociągu osuwającego się w przepaść, unikanie ostrzału zawziętego helikoptera bojowego na tym samym pociągu, ucieczka z walącego się hotelu, walka z szalonym czołgistą równającym z ziemią malowniczą górniczą osadę tubylców… a to tylko kropla w morzu niebezpieczeństw, z jakimi musiał poradzić sobie protagonista.
Tym razem udało mi się podpatrzeć, że
Drake’a i
Sully’ego czeka ewakuacja z ogromnej posiadłości, którą trawi bezlitosny pożar – buchające płomienie, sufit walący się na głowy, zapadające się schody i niedobitki wrogów, to główne przeszkody w tym etapie. Co jeszcze mi było dane zobaczyć? Chociażby rozgrywkę dziejącą się na tonącym i sponiewieranym przez sztorm statku, z którego również jakoś trzeba się wydostać. Największe wrażenie w tym etapie robi ciągle zmieniająca się perspektywa przewracającego się okrętu oraz… woda, jako zarówno fale na oceanie, jak i ta nagromadzona wewnątrz statku, przelewająca się z chlupotem przy każdym przechyle statku. Równie duże, jeśli nie większe, wrażenie zrobił na mnie etap, gdzie „spokojna” strzelanina w samolocie transportowym została urozmaicona przez pewnego wrogiego geniusza, który wpadł na świetny pomysł, aby otworzyć na rozcież szyb służący do ładowania i rozładowywania towarów. Nie dość, że Drake musiał kurczowo trzymać się czego popadnie, aby go nie wywiało, to jeszcze musiał radzić sobie z tymi najbardziej zawziętymi zbirami, którzy chcieli za wszelką cenę zastrzelić naszego bohatera. Do tego wora atrakcji należy dorzucić pościgi samochodowe, awaryjne lądowanie helikoptera, bowiem także są zapowiadane.
Zresztą, ten kto grał w poprzedniczki, wie iż nawet zwykłe przemieszczanie się po lokacjach dostarcza dużych pokładów emocji – a tu się coś zawali, a tu coś wybuchnie, a tu coś spadnie na głowę. Umiejętnie wplecione w rozgrywkę skrypty mają budować napięcie… i tak ciągle w przeciągu tych 6-8 godzin, zaklepanych na przejście trybu single player.
Teraz może uspokoję wszystkich tych (w tym mnie) myślących, iż pustynne tereny z biegiem czasu staną się monotonne dla naszych oczu. Po pierwsze, co prawda, duża część gry będzie toczyć się na Bliskim Wschodzie, ale zanim
Drake wraz ze swoimi towarzyszami tam się wybierze, będzie musiał załatwić parę spraw w
Europie i z niej wyruszyć ku złotym piaskom. Czyli możemy być spokojni, bo podobno sporo jest wędrówki po świecie, więc zwiedzimy nie tylko pustynne tereny, ale i bogate w roślinność oraz w soczystą zieleń miejscówki, które przypominają te z filmów z
Indiana Jonesem.
Po drugie, nikt tu nie powiedział, że wędrowanie po pustyni będzie żmudne! Według twórców, opracowany na potrzeby gry silnik fizyczny radzi sobie doskonale nie tylko ze wspomnianą wcześniej wodą, ale przede wszystkim z piaskiem. Więc nie może tu zabraknąć takich atrakcji, jak ruchome wydmy, „powodzie” i burze piaskowe. Znając pomysłowość twórców, możemy być przygotowani na niejedną fatamorganę. Co więcej, za pomocą piasku będziemy mogli pozbywać się wrogów. Wyobraźcie sobie taką sytuacje: grupka zabijaka, nad nimi szklany dach uginający się pod ciężarem piasku – jeden strzał w dach i pozamiatane… znaczy się, zasypane. Swego czasu, takimi atrakcjami chwalili się twórcy zapowiadanego przeze mnie
Spec Ops: The Line, na temat którego ucichło.