Opis ProduktuSoul Calibur to, zaraz po
Tekkenie, moja ulubiona seria bijatyk. A już całkiem niedługo pojawi się jej piąta odsłona, a zarazem druga część przeznaczona na konsole nowej generacji. Posiadacze
PS2 po raz kolejny będą musieli obejść się smakiem, a szkoda, bo produkcja zapowiada się interesująco.
Fabuła i wojownicy
Nie ma co się oszukiwać, historie opowiadane w tego typu grach nie należą do najlepszych. Zresztą, co tu opowiadać. Podobnie będzie i teraz. Fabuła trybu
Story skupia się na
Patroklosie Alexandrze (synu
Sophitii) - młodym wojowniku - który wyrusza na ratunek starszej siostrze.
Pyrrha została porwana, kiedy była jeszcze dzieckiem i nie pamięta swojej prawdziwej rodziny. Matka dwójki bohaterów została zamordowana, a ojciec (
Rothion) zachorował i wkrótce potem umarł. Dobrze wyszkolony w walce
Patroklos postanawia więc odszukać
Pyrrhę. Oczywiście w grze nie zabraknie motywu miecza
Soul Egde. Twórcy z
Namco Bandai ujawnili, iż rodzeństwo znajdzie się pod jego wpływem, ale jedno będzie walczyć po stronie dobra, a drugie zła.
Coś mi się przylepiło do buta!
W
Soul Calibur V pojawi się ponad
30 wojowników, wśród których znajdą się postacie znane z poprzednich części -
Siegfried, Nightmare, Mitsurugi, Ivy, Taki, Maxi, Hilde, Tira, Voldo, Astaroth, Raphael i
Dampierre oraz zupełnie nowi. Oprócz wspomnianych już głównych bohaterów (
Patroklos i Pyrrha), przyjdzie nam toczyć boje m.in.
Natsu posługującą się dwoma ostrzami kodaichi. Uczennica
Taki skrywa również mroczną tajemnicę - w jej ciele uwięziony jest demon Arahabaki. Wśród nowych wojowników znalazł się także
Z.W.E.I., dysponujący mieczem oraz mocą przywoływania ducha wilkołaka. W grze będziemy mogli walczyć też córką
Xianghuy - piętnastoletnią
Leixią. Po raz pierwszy pojawia się również wiedźma/wróżka
Viola władająca stalowymi pazurami oraz tajemniczą kulą. Można także spodziewać się gości z innych produkcji. Pewniakiem jest chociażby
Ezio Auditore da Firenze, znany z serii
Assassin's Creed. Pozostałe postacie będą niespodzianką, miejmy nadzieję, przyjemną.
Walki stoczymy na ponad
20 bardzo szczegółowych i dopracowanych arenach. Równie wysoki poziom prezentować mają bohaterzy, czego do końca pewnym być nie możemy. Jeśli liczymy, że postacie z poprzednich części choć trochę się zestarzeją, to się przeliczymy. Na ich twarzach nie ujrzymy zmarszczek i kurzych łapek, więc albo wygrali oni niezwykle trudną walkę z czasem, albo używają jakiegoś serum odmładzającego. Znacznie lepiej wypadają kostiumy wojowników. W tym przypadku twórcy naprawdę się postarali, a przede wszystkim projektant tych ubrań -
Mari Shimazaki. Stroje są nie tylko pełne detali, ale także puszyste (futerko
Voldo), błyszczące oraz bardzo kolorowe.
Łatwiej nie znaczy lepiej
Autorzy piątej części
Soul Calibur nie ukrywają, iż postanowili wprowadzić kilka zmian upraszczających rozgrywkę. Nie wiem, czy wszyscy gracze będą z tego zadowoleni, ale teraz wyprowadzenie najtrudniejszych ciosów będzie bardziej intuicyjne. Jak zapowiadają twórcy, walki będą bardziej widowiskowe i dynamiczne. Mam jednak nadzieję, że całe to ułatwianie nie pójdzie w złą stronę, a wygranie pojedynku nie stanie się dziecinne proste.
Tylko nie karny jeżyk! Błagam!
Oczywiście najmocniejszą stroną produkcji jest tryb multiplayer, którego i tym razem nie zabraknie. Pojedynki toczyć będziemy przez Internet, ale również przy jednej konsoli. Zabawy na pewno nie zabraknie. Doczekamy się także powrotu edytora postaci.
Czy zmiany ułatwiające rozgrywkę zaproponowane przez
Namco Bandai wyjdą grze na dobre? Trudno ocenić. Pewne jest, iż otrzymamy pokaźną liczbę postaci, w tym kilka nowych, bardziej dopracowane areny oraz całkiem nową historię.
Soul Calibur V pojawi się w europejskich sklepach już
3 lutego, więc jest jeszcze trochę czasu na zakupienie konsoli Sony PlayStation 3 lub Microsoft Xbox 360.