
Opis ProduktuCo rusz wciąż powracam do SSX 3 na poczciwej konsoli PlayStation 2. Wieść o powstawaniu SSX: Deadly Descents stanowiła dodatkową iskrę dla mojego płomienia uwielbienia tej serii. Z każdym kolejnym zwiastunem nowej odsłony dokładam solidną łopatę węgla do tego pieca.
Po jakimś czasie odrzucono podtytuł, tak więc można się spodziewać, iż
EA Sports liczy na zredefiniowanie serii. Z radością oczekuję gry zasługującej na celującą ocenę, ponieważ wiem, jak wysokiej jakości są gry z serii
SSX. A najnowsza część ma być większa i lepsza niż wszystkie dotychczasowe razem wzięte. Co sprawia, że wierzę twórcom aż tak? Zapraszam do lektury zapowiedzi.

Twój stary prasuje nogą deskę snowboardową w locie.
Przeciwstaw się rzeczywistości
Można by rzec, że
SSX to seria gier o snowboardzie, która z realizmem niezbyt wiele ma wspólnego. Należy tu raczej brać pod uwagę słowo "arcade" niż "symulator". Ale właśnie ten brak realizmu na rzecz ciekawszej i bardziej zwariowanej rozgrywki sprawia, że nie można odejść od konsoli - a jeżeli już to z padem w dłoni... Także tym razem będziemy mogli wykonywać skoki wyczynowe połączone z kombosami trików, za jakie zdobędziemy masę punktów i namieszamy ze kształtem trasy. Do tego slajd po rampie długości kilkuset metrów z ostrymi zakrętami? Co za problem. Najważniejsze, że jest nader efektownie i z poczuciem tej prędkości.
Jeśli chodzi o pogłoski, że trasy będą wiernym odwzorowaniem gór - bzdura. Owszem, twórcy inspirowali się realnymi górami w 9 regionach świata, tworząc ponad 150 (sic!) unikatowych zjazdów, ale po odwiedzeniu
NASA z ich danymi topograficznymi pewnie wrócili do swoich pokładów nieskrępowanej wyobraźni. Z kolei tam, gdzie ich poniosło nadto, porobili zbyt wielkie czeluście - ustawili helikopter czekający na to, by się od niego odbić, a poza tym - i to może dać także grze kopa - dali graczom do dyspozycji kombinezony
wingsuit (w Polsce sport zwany latającymi wiewiórkami).

Czy tylko ja mam skojarzenia z Silent Hillem?
Opanuj planetę
Wspominałem o 9 regionach, warto je chociażby przytoczyć. Pojeździmy więc w łańcuchu Canadian Rockies, Alasce, Patagonii, Alpach, Afryce, Himalajach, Syberii, Japonii, Nowej Zelandii czy nawet na Antarktydzie. Oczywiście różnice znajdziemy przede wszystkim w wyglądzie i poziomie trudności. Jedne zjazdy będą łatwiejsze, dadzą większą swobodę, inne będą usiane zdradliwymi skałami, drzewami, przepaściami itp. Do tego czasem zejdzie lawina, albo załamie się pod nami lód. Jakby komuś było mało, niech sobie pojeździ w nocy z latarką. Ponadto mogą się trafić jakieś wraki samolotów, opuszczone budynki i inne atrakcje mogące służyć za wybijające rampy bądź okazje do niemal kilometrowych slajdów.
Gra by nie była dzisiejsza, gdyby nie
RiderNet. Dzięki temu ustrojstwu bez problemu udostępnimy nasze wyniki i postępy innym graczom i znajomym, a także poznamy cudze osiągnięcia. Łatwo też będzie można zorganizować sieciowy turniej, albo pościgać się ze swoimi bądź obcymi duchami. Ciekawą opcją jest też
geotagging - w trakcie gry można oznaczyć jakieś dowolne miejsce, w którym się akurat znajdujemy - skraj przepaści, wysoko na niebie nad drzewami, zaraz za głazem. Oczywiście punkty dostaniemy za przechwycenie takich tagów, zwłaszcza jeśli znajdą się w naprawdę trudno dostępnych miejscach.
Opanowywać można wieloma postaciami, w tym oczywiście swoją własną. Dla tych, którzy wolą sterować znanymi gębami, będą obecni:
Elise Riggs,
Mackenzie "Mac" Fraser,
Moby Jones,
Psymon Stark,
Kaori Nishidake,
Zoe Payne,
Griff Simmons czy
Eddie Wachowski to weterani serii. Z nowych nabytków wyliczyć można:
Tane Mumea,
Alex Moreau,
Ty Thorsen czy
Travis Rice. Jak ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej, wystarczy odwiedzić SSX-ową stronę na Facebooku.

Ta, wypnij się na system.
Załóż gogle
Chyba nie ulega wątpliwości, że seria
SSX od dawien dawna korzysta w pełni z mocy konsol, na których hula. Podobnie jest i tym razem. Postaci są dokładnie odwzorowane, trasy widoczne, efekciarskie, znajdą się tradycyjnie ślady w śniegu po przejazdach. A do tego kto ma odpowiedni odbiornik, może pośmigać sobie w
3D. Dźwiękowo także można liczyć na zróżnicowany soundtrack, jaki można w opcjach sobie wyselekcjonować wedle uznania. Do tego zaimplementowano w grze technologię remiksującą "
Harmony", która na bieżąco przerabia odtwarzaną muzykę dostosowując do rozgrywki na ekranie. Emocje będą zapewne jeszcze większe niż przy oglądaniu filmu
The Art of Flight w kinie.
Zacieram rączki
Jak dla mnie, to jest wręcz murowany kandydat do gry roku, a już na pewno do tytułu najlepszej gry sportowej. Masa zjazdów, efektowne triki, świetna grafika i udźwiękowienie, rozbudowany tryb wieloosobowy, nowości w modelu rozgrywki, grono postaci. Ciężko to spieprzyć i jak tak patrzę po zwiastunach, to raczej jestem spokojny niż zaniepokojony. Czy słusznie pokładam wiarę w nowym
SSX, przekonamy się już 2 marca tego roku.
EA, do boju!

Arkham, nadlatuję!