
Opis ProduktuMoje podejście do topowego produktu BioWare na początku było więcej niż sceptyczne. Wręcz powiedziałabym, że pierwszy Mass Effect raczej mi się nie spodobał. Gdy zostałam zmuszona do zagrania w "dwójkę", zmieniłam zdanie o 180 stopni. Seria stała się jedną z moich ulubionych.
Możliwe, że dlatego tak ogromną nadzieję budzi we mnie trzecia część przygód komandor(a) Shepard(a). Szczerze mówiąc jestem pełna nadziei. Przyjrzyjmy się ciut bliżej temu, co zaserwują nam twórcy już na początku marca.
Ten pojedynek wygrywa Liara!
Do ostatniej kropli krwi...
Tym razem komandor
Shepard zawalczy o rodzimą Ziemię zaraz po wydarzeniach znanych z
DLC do
Mass Effect 2 -
Arrival. Żniwiarze rosną w siłę, a ruch oporu ludzkości słabnie z chwili na chwilę. Zdziesiątkowani mieszkańcy planety mogą chwytać się już tylko ostatniego promyka nadziei, którym jest właśnie wielki obrońca galaktyki. Tym razem nie wystarczy silna drużyna i masa odwagi. Wszak przeciwników jest wielu, naprawdę wielu. To już ostatnia część
Mass Effecta sygnowana nazwiskiem
Shepard. Wszak od początku to miała być trylogia. Twórcy obiecują, że zakończenie będzie zaskakujące i wywoła skrajne emocje. Akurat w to jestem w stanie im uwierzyć.
Pajączek ciut się rozrósł...
Do ostatniej kropli potu...
Najnowsza odsłona galaktycznego action-RPG powita nas zupełnie nowym silnikiem graficznym. Ten z kolei odblokuje nowe możliwości wizualne i gameplayowe. Możemy się przygotować na pewien skok jakości w stosunku do części poprzednich, ale też nie tak wielki, by wzrosły wymagania sprzętowe. Sama jestem ciekawa, jakie dokładnie zmiany pojawią się w aspekcie wizualnym. W końcu nowy kombajn to przede wszystkim nowości w rozgrywce. Ale o tym zaraz.
Do ostatniego tchu...
Akurat w kwestii audio do państwa z
BioWare mam stuprocentowe zaufanie. Przede wszystkim dlatego, że tym razem pozwolą wybrać język angielski. Głównie z tego powodu, że
EA nie zdecydowało się na zdubbingowanie trzeciej części
Mass Effect. Niewiele jest rzeczy, których nienawidzę bardziej od polonizacji
Mass Effecta 2. Na szczęście muzyka jest zawsze ta sama i zawsze niezmiennie świetna - tym razem zadba o to kompozytor odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową filmu
Requiem dla snu.
Ognisty Karwasz Mocy +12 w akcji.
Będziemy walczyć!
W gameplayu uświadczymy kilka zmian, które, jeśli będą dobrze zrealizowane, policzymy na plus, i to spory. Do standardowego modelu rozgrywki w trybie
TPP dojdzie usprawniony model walki wręcz. Zatem nie będzie potrzeby cały czas biegać z karabinem. Wszak kto nie lubi od czasu do czasu obić kilku parszywych mord? Drugą zmianą będzie dodany tryb multiplayer. Polegać on będzie na wykonywaniu misji fabularnych w kooperacji. Poszczególni gracze będą przejmować kontrolę nad członkami drużyny, by pomóc w zniszczeniu okrutnych Żniwiarzy i spółki. Ta nowinka też zapowiada się co najmniej interesująco. Do tego dochodzi tryb
Galaxy at War - wykonując misje kooperacyjne zdobędziemy środki na walkę ze Żniwiarzami, aczkolwiek wszystko to można osiągnąć grając wyłącznie samotnie. W pozostałych kwestiach nic szczególnie się nie zmieni poza powrotem do modyfikacji arsenału oraz większym naciskiem na elementy RPG. Dalej będziemy się ostrzeliwać z systemem osłon, prowadzić rozmowy z różnymi NPC-ami i zawiązywać sojusze. Dojść do jednego z przygotowanych przez twórców zakończeń pomogą m.in. Liara, Kaiden lub Ashley, Anderson, Mordin, Garrus, Wrex, Legion czy James Sanders. Jest jeszcze Człowiek Iluzja, ale ten raczej będzie stał po drugiej stronie barykady, zawzięty na głównego bohatera gry za jego zdradę.
Shepard, nie rób durnych min, w RTS-y nie grałeś?
Bo jak kończyć, to z hukiem!
Marzę o tym, by ostatnia część walki o bezpieczną galaktykę była naprawdę czymś wielkim i niezapomnianym. Chcę akcji, wzruszeń, złości i wszystkiego, co można zaaplikować w naprawdę dobrą grę. I niech zakończenie mnie zabije. Bo koniec musi być mocny.
Mass Effect 3 będzie niezapomniany. To akurat wiem na pewno.