Opis ProduktuPodczas II wojny światowej zginęło 11 milionów żołnierzy Osi. Zakładając, że tylu zabiliśmy w grach, to jakies 60 % utłukliśmy w Europie, 30 % poległo w Afryce, a zaledwie 10 % na wschodzie. Nowy CoD zmieni te proporcje…
Seria Call of Duty zdetronizowała poprzedniego króla wojennych FPS-ów – Medal of Honor. Obecnie na rynku nie znajdziemy lepszych strzelanek. Po czwartej części, noszącej podtytuł Modern Warfare, której akcja toczyła się we współczesnych realiach, pora na powrót do korzeni. Twórcy gry przenoszą nas z powrotem w czasy II wojny światowej. Tym razem jednak zobaczymy ją z zupełnie innej perspektywy, mianowicie – przeprowadzamy się na Pacyfik…
Po raz pierwszy będziemy mieli okazje walczyć z Japończykami, którzy, jak się okazuje waleczność mają we krwi. Nasi przeciwnicy będą używać technik, których do tej pory nie mieliśmy okazji ujrzeć w żadnej grze tego typu. Japończycy będą maskować się na przeróżne sposoby - podczas grania będziemy mogli się spodziewać niebezpieczeństwa nadchodzącego nawet z… drzewa. I nie chodzi mi tutaj o żadne wycinki lasów itp. Przeciwnicy będą koczować na nas właśnie w takich miejscach. Będą potrafili udawać martwych, a gdy uznamy, że w okolicy nie ma już żadnej żywej duszy, przeciwnik „ożyje”, aby wpakować nam kilka kulek, ewentualnie bagnet, w plecy . Wszystko to ma na celu wyrobienie w graczu nawyku ciągłej czujności. Grając będziemy mieli wrażenie, że za każdym rogiem czai się wróg, w każdym momencie możemy stracić życie – dokładnie jak to ma miejsce na prawdziwym polu bitwy.
Płonie ognisko w lesie...
A skoro mowa o prawdziwym polu bitwy… Żołnierze muszą przecież w jakiś sposób się po nim poruszać. W nowym CoD, będziemy mieli możliwość zasiąść za sterami nowych pojazdów. Kilka misji przewiduje operowanie miotaczami ognia, które znajdują się na pojazdach, czy nawet działkami w samolotach! Kolejnym ważnym i niezbędnym elementem są bronie. Najnowsza produkcja pod tym względem będzie najbliższa jednym z żywiołów, którym jest ogień. Do naszej dyspozycji będziemy mieli miotacze ognia (nie tylko te zamieszczone na pojazdach) czy koktajle Mołotowa. Dzięki tym zabawkom będziemy mogli używać w grze nowych taktyk. Przypuśćmy, że wrogowie ukrywają się na środku pola. Po co wchodzić w jego środek, skoro można je podpalić i zaczekać, aż Japończycy sami z niego wyjdą, a my dopiero wtedy się z nimi rozprawimy.
Warto również wspomnieć o tym, że będziemy mieli okazje pokierować rosyjskim żołnierzem, w kampanii, która będzie miała miejsce w Berlinie, ukazującej ostatnie miesiące wojny podczas rosyjskiego rajdu na Berlin.
Co do trybu multiplayer, będzie on podobny do tego z poprzedniej, czwartej, części Call of Duty. Dostaniemy jednak możliwość obsadzenia razem z żywymi graczami rozmaitych pojazdów, co dla serii jest nowością. Ponadto, po raz pierwszy, będziemy mogli grać przez Internet z innymi graczami w trybie kooperacji.
Tak to jest, jak sie nie ma pojęcia o parkour...
Silnik, który twórcy użyli do tworzenia World at War to stale ulepszany engine znany z Modern Warfare, który prezentuje się całkiem dobrze, co można zobaczyć na screenach. Pozostaje nam tylko czekać, w nadziei, ze kolejna część króla wojennych FPS-ów okaże się hitem. Czy tak się stanie, o tym przekonamy się na własnej skórze już Jesienią tego roku, kiedy to przeniesiemy się prosto na Pacyfik.
Autor: Vallier